
© YvesBonnet
Minęło już trochę czasu, od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasze dziecko na ekranie monitora i wydrukach. Od tamtej pory zebrał się już całkiem pokaźny album czarno-białych zdjęć. Na tych pierwszych widać całą postać (dla niewtajemniczonych fasolkę), na kolejnych dziecko nie mieści się „w kadrze” i widać to brzuszek, to rączkę, trafiła się nawet śliczna buźka. więcej >



Witajcie,
mam na imię Małgorzata. Jestem mamą dwóch dorosłych, wspaniałych synów. Mimo, że od ich pierwszego oddechu minęło wiele lat, jak dziś pamiętam tamte chwile, radość i szczęście, ale również pytania i wątpliwości...