
© ABC photos
Jestem po raz trzeci w ciąży. Bardzo się cieszę.
Jak poprzednio zastanawiam się nad porodem w domu. Dzwoniłam do znajomej położnej, ale ona nikogo takiego nie zna, słyszała tylko o kimś na Śląsku. Może znajdzie adres. więcej >

© ABC photos
Jestem po raz trzeci w ciąży. Bardzo się cieszę.
Jak poprzednio zastanawiam się nad porodem w domu. Dzwoniłam do znajomej położnej, ale ona nikogo takiego nie zna, słyszała tylko o kimś na Śląsku. Może znajdzie adres. więcej >

© Greg Blomberg
W 1995 znowu byłam w ciąży. Mąż się cieszył. Ja początkowo nie. Na szczęście ciąża była niekłopotliwa. Tym razem w poszukiwaniu możliwości porodu domowego zaszliśmy dalej. Zadzwoniłam do Katowic, do Stowarzyszenia na Rzecz Naturalnego Rodzenia i Karmienia. Dowiedziałam się, że w Tychach powstała szkoła rodzenia i jedna z położnych podobno odbiera porody w domu. Pojechaliśmy do Tychów na rozmowę. więcej >

© Tatyana Gladskih
Maciuś urodził się w 1993 r szpitalu im. Narutowicza w Krakowie.
Nie chciałam rodzić sama, w pozycji na plecach, przypięta do kroplówki, dlatego myśleliśmy o porodzie w domu. Niestety nie udało nam się znaleźć położnej, która zgodziłaby się do nas przyjść. Od prowadzącego lekarza dowiedziałam się, że w szpitalu im. Narutowicza jest sala porodów rodzinnych, gdzie można rodzić w dowolnej pozycji, jest łazienka, materac, piłka itp. a dzieci po porodzie nie są oddzielane od matek. więcej >