
© Valentin Mosichev
Nasz ukochany, wyczekiwany maluszek jest już z nami. Chcemy mu zapewnić wszystko, co najlepsze, zaspokoić jego potrzeby, by stworzyć mu warunki do szczęśliwego, wszechstronnego rozwoju. Jedną z jego podstawowych potrzeb fizjologicznych jest potrzeba posiadania pełnego brzuszka, by uczucie głodu nie przeszkadzało w poznawaniu świata.
Zewsząd słyszymy o korzyściach płynących z karmienia naturalnego, ale… Właśnie, nie zawsze jest ono takie proste. O urokach, zaletach, ale i problemach związanych z karmieniem naturalnym rozmawiamy z doradcą laktacyjnym, panią Joanną Adamiak.
Proszę opowiedzieć o podstawowych korzyściach płynących z karmienia naturalnego.
Pokarm kobiecy jest cudem natury. Posiada niezbędne dla organizmu dziecka składniki odżywcze i mineralne, hormony i enzymy. Jest nośnikiem energii. Zawiera immunoglobuliny pozytywnie wpływające na dojrzewanie układu odpornościowego dziecka oraz na właściwy rozwój i funkcjonowanie przewodu pokarmowego dziecka. Pełnią one również funkcję bakteriologiczne.
Mleko matki jest unikalną substancją. Każda matka produkuje dla swojego dziecka pokarm idealnie dostosowany do jego wieku (nawet, jeśli dziecko urodzi się przedwcześnie), do jego rytmu ssania, do pory dnia i rytmu karmień, a także do pory roku.
Karmienie piersią daje stabilne podstawy do budowania prawidłowych więzi z drugim człowiekiem. Wspomaga rozwój emocjonalny dziecka. Zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa. Jest narzędziem wyciszania, utulania, usypiania dla dziecka, a dla matki jest nauką wchodzenia w wewnętrzną harmonię, stabilność emocjonalną i odpowiedzialność.
Karmienie piersią pełni też funkcje terapeutyczne. Od pierwszych chwil stymuluje rozwój aparatu mowy. Aktywnie pracujący język przybiera właściwą pozycję w stosunku do dziąseł, co wpływa na prawidłowy układ uzębienia stałego. Dzieci karmione piersią aktywniej ćwiczą orientację w przestrzeni, a zmiany pozycji przy piersi stymulują rozwój słuchu. Dodatkowym atutem jest umiejętność liczenia do 2 już we wczesnym okresie niemowlęctwa :).
Karmienie piersią ma też ważny aspekt ekonomiczny – jest najtańszym sposobem żywienia niemowląt, zapewniającym optymalny rozwój i najlepszy stan zdrowia.
Kiedy pojawia się pierwszy pokarm? Jak powinien wyglądać?
Pierwszy pokarm dziecka może pojawić się nawet już pod koniec ciąży. Jest to gęsty lepki płyn o różnych odcieniach koloru żółtego.
Jeżeli pokarm nie pojawił się przed porodem i matka nie obserwuje go tuż po porodzie nie jest to sygnał o zerowym potencjale laktacyjnym. W ostatnim okresie porodu, gdy wydalane jest łożysko, następuje spadek poziomu hormonów blokujących wydzielanie prolaktyny (hormon odpowiedzialny za wytwarzanie pokarmu). Jest to idealny moment, by dziecko swoim ssaniem zaktywizowało receptory prolaktynowe i w ten sposób zainicjowało laktację.
Zadaniem matki w tym momencie jest poddanie się naturalnej potrzebie ssania dziecka. Ono instynktownie będzie wiedziało jak długo ma ssać i z jaką częstotliwością, by organizm mamy podołał zadaniu i we właściwym momencie wyprodukował pokarm.
W 2-6 dobie po porodzie pojawia się napięcie gruczołu piersiowego spowodowane wzmożoną produkcją pokarmu (nawał), siara zmienia się w pokarm właściwy, laktacja rusza pełną parą.
W tym miejscu chciałabym polecić wszystkim kobietom oczekującym dziecka przeczytanie opowiadania „Wyspa” ze zbioru „Gra na wielu bębenkach” Olgi Tokarczuk. Dlaczego? Odpowiedź w opowiadaniu. :)
Ile dziecko je w pierwszych dniach życia?
Jeżeli chodzi o ilość, to odpowiedź brzmi – niewiele. W pierwszych dniach po porodzie dziecko pobiera z piersi siarę. Jest ona pokarmem tak skoncentrowanym odżywczo i energetycznie, że nawet niewielkie ilości są w stanie zaspokoić głód dziecka.
Natomiast częstotliwość karmień może być przeróżna, choć najbardziej typowe są dwa modele. Pierwszy to nieprzerwane ssanie przez kilka godzin zakończone snem. Drugi to częste, kilkunastominutowe karmienia co 30 – 40 minut. Nocą aktywność niemowląt może się nasilać i słodki śpioch za dnia może przeradzać się w wytrwałego nocnego ssaka.
Karmienie butelką, jeśli chodzi o kontrolę ilości spożytego pokarmu, jest proste. Widzimy ile dziecko wypiło. Pierś podziałki nie ma. Jak zatem rozpoznać czy ilość dostarczanego dziecku pokarmu jest wystarczająca?
Na szczęście nikt nie jest w stanie zmierzyć ile dziecko wypija pokarmu podczas sesji przy piersi. Niemowlę może sycić się nim do oporu. Ilość pokarmu pobranego przy piersi będzie zawsze większa niż ilość pokarmu odciągniętego przez matkę w tym samym czasie. (Przy założeniu właściwego przystawienia do piersi i skutecznego ssania niemowlęcia.)
Do pomiaru skuteczności karmienia używamy techniki obserwacji. Najważniejsze jest, by dziecko ssało prawidłowo i efektywnie, tak by matka słyszała odgłos połykania pokarmu. Karmienia odbywają się przynajmniej 8 razy na dobę, minimum 1 raz nocą. Matka czuje zmiany w piersiach podczas karmienia – czuje płynący w piersiach pokarm, a po karmieniu piersi są miękkie, opróżnione. Dziecko jest zadowolone po karmieniu – zasypia albo spokojnie obserwuje świat z poziomu łóżeczka lub ramion matki (innego opiekuna).
Po 3 dobie, gdy odejdzie smółka i układ wydalniczy będzie już odblokowany, rozpoczynamy obserwację pieluszek. Powinno pojawić się w ciągu dnia przynajmniej 6 zmoczonych pieluch, a 3-4 zawierać będą papkowatą, o różnych odcieniach żółci, kupkę dziecka.
Obserwacja i wyczulenie na potrzeby dziecka dadzą matce możliwość właściwej oceny dobrostanu dziecka.
A co mamy zrobić jeśli pokarm tuż po porodzie się nie pojawia a dziecko jest głodne?
Tylko przystawiając dziecko do piersi mamy szansę rozbudzić laktację. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, odpoczywać, regenerować siły pożywnymi posiłkami, uzupełniać płyny wewnętrzne zupami, ziołowymi herbatami, kawą zbożową i pozwalać dziecku ssać. Krople siary, które do niego dotrą zaspokoją głód, ssanie piersi wyciszy emocje, a nieblokowany zwątpieniem proces produkcji z pewnością ruszy.
Zwrócę tu uwagę na jeden bardzo istotny element. Kobieta rodząca w szpitalu nie czuje się tam jak u siebie. Nie ma pełnego komfortu, intymności, spokoju. Jest to częsty czynnik blokujący laktację, gdyż w organizmie matki zamiast oksytocyny wyrzucającej z piersi mleko krąży adrenalina – hormon „dyskomfortu”. W takiej sytuacji korzystniej będzie, gdy matka wraz z dzieckiem przeniesie się w zacisze domowego ogniska. Zmiana lokalizacji bardzo często odblokowuje kobietę i pokarm zaczyna płynąć.
Jak często i jak długo powinien trwać jeden posiłek, by mieć pewność, że dziecko wypiło odpowiednią ilość mleka?
Częstotliwość karmień ustala się w parze matka-dziecko dość dowolnie zgodnie z zasadą karmienia na żądanie. Najczęściej sesje przy piersi mają miejsce co 3-4 godziny i trwają od 5 do 15 minut. Oczywiście inaczej ten schemat wygląda w pierwszym tygodniu po porodzie, inaczej w czasie stabilizacji laktacji – czyli do 6 tygodnia – gdy rytm karmień nie zawsze jest ściśle określony. Natomiast po 6 tygodniu karmienia są już co do zasady ustabilizowane i przewidywalne. Wówczas pozostaje nam obserwacja dobrostanu dziecka po karmieniu.
Warto pamiętać o tym, by kończąc karmienie z jednej piersi, pozwolić dziecku odbić i zaproponować mu drugą pierś. Gdy odmówi, mamy jasny sygnał, że w tym momencie jest syte.
Z jakimi najczęściej problemami związanymi z laktacją spotyka się Pani w swojej pracy? I, w dwóch słowach – jak należy sobie z nimi radzić?
Najczęstsze porady jakich udzielam to porady „wyciszające”. :) Kobiety świetnie sobie radzą z karmieniem piersią. Najsłabiej radzą sobie z własną niepewnością, szumem medialnym, sugestiami z zewnątrz na temat ewentualnego niewłaściwego postępowania z dzieckiem. Powstaje w nich wówczas napięcie i tu następuje blokada. Przekłada się ona na jakość karmień, na stan piersi, na niepokoje u dziecka.
Pierwszym zaleceniem jest wówczas „wchodzenie w radość”, na siłę, choćby nie wiem co się działo. Chwila tańca, szybki spacer, odprężający masaż czy choćby zdrowa dawka snu lub talerz dobrej zupy czynią cuda i pozwalają kobiecie w spokoju wrócić do roli matki i z godnością najlepszej na świecie opiekunki zająć się niemowlęciem.
De facto u zdrowej matki i dziecka problemy z karmieniem naturalnym nie istnieją, istnieją tylko emocjonalne blokady niepozwalające dostrzec jasnych wyjść z pozornie trudnych sytuacji. Inaczej jest w przypadku powikłań, wad wrodzonych, niedociągnięć po stronie fizyczności. Tutaj trzeba wejść w bardziej zaawansowane działania i podjąć współpracę ze specjalistami z różnych dziedzin.
Na pytania odpowiadała
Joanna Adamiak
Zobacz drugą część rozmowy: Karmienie piersią





Witajcie,
mam na imię Małgorzata. Jestem mamą dwóch dorosłych, wspaniałych synów. Mimo, że od ich pierwszego oddechu minęło wiele lat, jak dziś pamiętam tamte chwile, radość i szczęście, ale również pytania i wątpliwości...