
© Mykola Velychko
W pierwszych dniach po porodzie różnie bywa z ilością pokarmu. Jedne mamy skarżą się na braki, inne na nadmiary w tym zakresie. Po jakim czasie od urodzenia dziecka nasz organizm się wyreguluje? Kiedy będziemy miały odpowiednią ilość pokarmu wtedy, gdy nasz dzidziuś będzie najbardziej głodny?
Pierwsze dni po porodzie to szczególny czas dla matki i dziecka. Mimo 9 miesięcznego kontaktu matka nie zna swojego dziecka, nie umie jeszcze rozpoznawać jego potrzeb, sygnałów, którymi się z nią komunikuje, rytmu w jakim funkcjonuje. Zna jednak świat zewnętrzny, w którym wita dziecko. Jej zadaniem jest jak najbardziej świadome wprowadzanie dziecka w ten świat. Matka wie, że Natura tak świat skonstruowała, że jeśli nie zadziała wbrew niej to będzie w stanie dostarczyć dziecku pokarm „własnej produkcji”.
Dziecko pojawiając się na świecie musi zaufać. Potrzebuje bliskości z zapamiętanymi z łona matki dźwiękami i czynnościami. „Wewnątrz” słyszało bicie serca matki, słyszało – choć zmieniony – jej głos. Ssało swój kciuk. Nie pozostaje więc nic innego jak położyć dziecko na swoim brzuchu, między piersiami lub po prostu przy piersi i pozwolić mu działać.
Wówczas skorzysta ono z zagwarantowanego poczucia bezpieczeństwa, uruchomi odruch ssania, a organizm matki reagując instynktownie wejdzie w stan gotowości do produkcji pokarmu.
Laktacji trzeba dać szansę. Mamy tutaj do czynienia z kilkoma ważnymi momentami. Istotną sprawą będzie właściwy kontakt matki i dziecka tuż po porodzie. Spokojne trwanie z możliwością pierwszego przystawienia do piersi. Następnym ważnym elementem jest karmienie/ przystawienie do piersi w czasie 2 godzin po porodzie. Kolejny krok to częste i prawidłowe karmienia, których skutkiem może – i dobrze jeśli jest – nawał pokarmu w pierwszym tygodniu życia dziecka. Pierwszy tydzień jest czasem „rozkręcania” potencjału laktacyjnego u matki. Jeśli w tygodniu tym występują jakiekolwiek niedobory lub nadmiary regulujemy je przystawianiem do piersi, odpoczynkiem i właściwym odżywianiem matki i przyzwoleniem by we właściwym dla danej pary czasie sytuacja unormowała się.
Organizm kobiety w pełni dostosuje się do nowego rytmu pracy dokładnie w czasie, w którym wyjdzie z połogu. Okres ten obejmuje 6-8 tygodni i jest to też czas na uregulowanie się laktacji, zapoznanie z rytmem życia dziecka, z jego cechami charakteru i potrzebami. Tyle czasu zajmuje „dotarcie się” matki i dziecka, natomiast od samego początku, podążając za naturalnym rytmem natury, pokarmu w piersi będzie tyle ile dziecko potrzebuje. Pokarm produkujemy w trakcie karmienia, dlatego pilnując by karmienie było zgodnie z potrzebą dziecka i w narzuconym przez dziecko rytmie, a także by było skuteczne, dostarczymy dziecku właściwą ilość pokarmu.
Czy w okresie karmienia piersią należy dziecku podawać inne płyny, np. herbatki ułatwiające trawienie, glukozę, itp. ?
Nie. Dziecko karmione piersią nie potrzebuje dodatkowych płynów. Pokarm matki zaspokaja wszelkie potrzeby żywieniowe dziecka. Każdorazowe podanie innych płynów jest niewłaściwe ze względu na utrzymanie właściwego poziomu laktacji. Podając dziecku, przykładowo 15 ml herbatki sprawiamy, że o tyle mniej mleka pobierze ono z piersi. Warto sobie zadać pytanie, czy na herbatce lub glukozie dziecko urośnie, czy są one idealnie dostosowane do tego właśnie dziecka, jaka jest ich toksyczność, jaką wartość niosą dla układu pokarmowego czy nerwowego…???
Odpowiedzialność za spożywanie właściwych posiłków i napojów leży po stronie matki.
Doszłyśmy już do siebie po porodzie, chcemy nieraz wyjść – same. Jak możemy sobie wówczas poradzić, by dziecko nie odzwyczaiło się od pewnego wysiłku, który musi wkładać w ssanie piersi. Wiadomo, że picie z butelki jest łatwiejsze.
Obalmy najpierw pewien mit. Picie z butelki nie jest łatwiejsze. Jest to przede wszystkim inna technika ssania. Z powodów, których tutaj nie będę wyjaśniać, bywa, że dziecko szybko uczy się korzystać z tej techniki, rezygnując przy tym z piersi. Niemniej jednak wysiłek wkładany w ssanie piersi nie powoduje u dziecka zmęczenia.
A jak możemy sobie radzić gdy mamy ochotę wyjść same? Opcji jest kilka.
Możemy wyjść z domu pozornie same, zabierając ze sobą dziecko i opiekę do dziecka, by byli w pobliżu w razie głodu, a gdy my zajmować będziemy się swoimi sprawami, duet dziecko-opiekun przechadzać się będą w okolicy i zawitają u nas (lub nie) jeśli Malca ogarnie głód.
Możemy skorzystać z obserwacji rytmu dnia dziecka i zorganizować wyjście w czasie regularnie przypadającej dłuższej przerwy między karmieniami.
Możemy pozostawić w domu odciągnięty pokarm i wyszkolić osobę, pod której opieką zostawiamy dziecko, jak nakarmić dziecko techniką inną niż butelkowa. Może to być na przykład karmienie miękką, silikonową łyżeczką, może to być karmienie kubeczkiem ze specjalnie wywiniętym dzióbkiem (można takie akcesoria znaleźć w specjalistycznych sklepach) albo można skorzystać z bardzo prostego sposobu karmienia zwykłą strzykawką po palcu.
Laktator – korzystać z niego czy nie?
Odpowiedź jest prosta – korzystać jeśli jest potrzeba.
Zdarzają się sytuacje, takie jak rozdzielenie matki i dziecka z powodu np. hospitalizacji, kiedy użycie laktatora będzie potrzebne. Kobiety korzystają też z laktatorów gdy pojawia się nawał lub zastoje. Choć i w tych przypadkach dziecko odciągnie pokarm najskuteczniej. Odciąganie laktatorem pozwala kobietom na zebranie pokarmu i udostępnienie go dziecku gdy muszą zostawić je pod opieką. Jest więc to urządzenie ułatwiające życie tzw. cywilizowanej kobiecie.
Pojawienie się laktatorów spowodowało jednak zatracenie pewnej naturalnej umiejętności jaką posiada kobieta – a mianowicie samodzielnego odciągania piersi własną ręką, z własnej piersi. Odciąganie ręczne jest bardzo skuteczną i nie inwazyjną formą odciągania pokarmu. W stanie rozluźnienia, przy delikatnym acz konkretnym odciąganiu kobieta jest w stanie odciągnąć przynajmniej tak dobrze jak laktatorem.
Jakie są przeciwwskazania do karmienia piersią – zarówno te ze strony mamy jak i dziecka?
Zajmijmy się najpierw przeciwwskazaniami dotyczącymi dziecka. Jedynym schorzeniem w 100% dyskwalifikującym karmienie piersią jest galaktozemia. W każdej innej sytuacji, nawet jeżeli dziecko w danym momencie nie potrafi jeszcze efektywnie ssać piersi, warto jest utrzymać laktację, nauczyć się karmić dziecko własnym pokarmem metodą alternatywną zależną od problemu, z którym przyszło nam się zmierzyć.
Sytuacja ze strony matki jest bardziej rozbudowana. Medyczne przeciwwskazania do karmienia piersią dotyczą kobiet chorujących na czynną, nie leczoną gruźlicę, kobiet przyjmujących radioaktywne izotopy (diagnostycznie lub terapeutycznie) lub pozostających w ekspozycji na materiały radioaktywne, kobiet przyjmujących leki p/wskazane, leki odurzające, antymetabolity, chemoterapeutyki, kobiet z opryszczką w okolicy brodawki, z niewydolnością krążenia IV stopnia i z ciężkimi chorobami psychicznymi.
Czasowe przeciwwskazania dotyczą zakażeń bakteryjnych i wirusowych.
(opracowane na podstawie materiałów szkoleniowych KUKP)
Często słyszy się, że matka przestała karmić, bo miała „jałowe” mleko, a pod pojęciem jałowości nie kryje się tu jego sterylność tylko ubóstwo w składniki odżywcze. Wniosek taki często jest wyciągany w oparciu o lekko błękitnawy kolor pokarmu lub wrażenie, że dziecko się nie najada. Jak z tym właściwie jest?
Niezależnie od koloru pokarm kobiecy jest wartościowy i zaspokaja potrzeby żywieniowe dziecka. Proponuję wątpiącym by odwiedzili wiosną jakąś okoliczną stajnię, w której pojawiły się źrebaki. Jakiego koloru jest pokarm klaczy? Przezroczysto błękitny. A jak potężny koń na tym mleku wyrasta? :)
Niemniej jednak jest ważny punkt na który należy zwrócić uwagę. Pokarm kobiecy powstaje z zasobów energetycznych dostarczanych przez matkę. Jeżeli organizm kobiecy ma niski poziom energii własnej, a kobieta spożywa do tego niewłaściwe, mało wartościowe pokarmy to i pokarm nie będzie miał należytej wartości energetycznej zaspokajającej potrzeby dziecka. I jeśli nawet jego skład chemiczny nie będzie odbiegał od przyjętej normy, to jego wewnętrzna energia będzie niedostateczna.
Dlatego też kobieta decydując się na naturalne karmienie powinna wziąć pod lupę swoje nawyki żywieniowe, swój tryb życia i odpowiedzialnie podejść do tematu zaspokajania potrzeb energetycznych nowo narodzonej istoty.
Jak powinna wyglądać dieta karmiącej mamy? W wielu przekazach pojawiają się informacje, które ze względu na walory smakowe i monotonię proponowanych potraw mogą skutecznie zniechęcić do karmienia piersią. Czego kategorycznie nie wolno, a co jest zalecane?
Dieta matki karmiącej powinna składać się z pokarmów jak najmniej przetworzonych, pochodzących ze strefy klimatycznej, w której mieszka i dostosowanych do pory roku i warunków pogodowych.
W naszym klimacie bazą takiej diety powinny być węglowodany pochodzące z ziemniaków i wszelkiego rodzaju kasz. Właściwym dodatkiem do nich będą gulasze jarzynowe lub mięsno-jarzynowe. Dobrze, jeśli w ciągu dnia, przynajmniej 2 razy, pojawi się w talerzu gęsta zupa jarzynowa ugotowana na wywarze mięsno-kostnym.
Matka karmiąca powinna sięgać po konkretny posiłek za każdym razem, gdy poczuje łaknienie, a najkorzystniej będzie, gdy będą to posiłki ciepłe. Nawet wybierając się na spacer czy zakupy dobrze jest zaopatrzyć się w kanapkę z domowym mięskiem lub pasztetem (mięsnym lub jarzynowym) i termosem z ciepłym napojem (kawą zbożową, ziołową herbatą, rzadką zupą, rosołem).
Co do zasady zalecanie są pełnowartościowe, ciepłe posiłki, smaczne i urozmaicone.
Ograniczyć na pewno trzeba produkty mleczne, zwłaszcza świeże mleko, twarde żółte sery oraz słodkie owocowe jogurty. A przynajmniej w pierwszych miesiącach życia dziecka owoce – tylko te sezonowe i należące do strefy klimatycznej, w której mieszka matka i dziecko – korzystniej jest przygotowywać w formie kompotów z przyprawami osładzanych miodem. Silna dawka kwasów owocowych w postaci surowej może bardzo niekorzystnie wpłynąć na jelita dziecka.
Trudno jest ująć to czego kategorycznie matce nie wolno. Rozsądek podpowiada wprowadzić na tę listę przede wszystkim: alkohol, słodycze, fastfood, żywność modyfikowaną genetycznie, produkty mrożone lub latami przechowywane w chłodniach, czy też produkty fabrycznie przetworzone.
Karmienie piersią jest najbardziej naturalnym sposobem żywienia niemowląt i małych dzieci dlatego tak bardzo istotne jest by kobiety decydujące się na tę formę żywienia swoich dzieci odżywiały się właściwie zarówno pod względem grup pokarmowych, ale także by produkty te miały wysoką energię wibracyjną – czyli by główny parametr wyboru pokarmu stanowiła jego naturalność. Wówczas dieta matki karmiącej nie będzie monotonna, nudna i blokująca kobietę na poziomie emocjonalnym i umysłowym, ale wyzwoli w niej ogień życia i da siłę do dzielenia się radością życia z nowo narodzoną istotą ludzką.
Na pytania odpowiadała
Joanna Adamiak
Zobacz pierwszą część rozmowy: Karmienie piersią




Witajcie,
mam na imię Małgorzata. Jestem mamą dwóch dorosłych, wspaniałych synów. Mimo, że od ich pierwszego oddechu minęło wiele lat, jak dziś pamiętam tamte chwile, radość i szczęście, ale również pytania i wątpliwości...