
© YvesBonnet
Minęło już trochę czasu, od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasze dziecko na ekranie monitora i wydrukach. Od tamtej pory zebrał się już całkiem pokaźny album czarno-białych zdjęć. Na tych pierwszych widać całą postać (dla niewtajemniczonych fasolkę), na kolejnych dziecko nie mieści się „w kadrze” i widać to brzuszek, to rączkę, trafiła się nawet śliczna buźka. No właśnie – śliczna. „Czy ja już mówiłem jaka jest płeć?” – rzucił pewnego razu lekarz. Ania nie miała wątpliwości, ja nie miałem pojęcia, choć oczyma wyobraźni widziałem już grę w piłkę, zdalnie sterowane samochody i dużo, dużo klocków lego. „Córeczka, pani już wie, prawda?”, Ania tylko się uśmiecha i potwierdza skinieniem głowy. No dobrze, córeczka. Więc jednak lalki, ubranka i różowe kucyki? A właśnie że nie (no może trochę, żeby była subtelna i wrażliwa), a właśnie że będzie piłka nożna, gra w kapsle, roboty bojowe z klocków i sterowane radiem helikoptery. A jeżeli jej się to nie spodoba, to pobawię się ja – wspaniały pretekst.

© BeN
Jak będzie miała na imię? Zgadzamy się z Anią co do dwóch imion, ale szybko stwierdzamy, że wybierzemy to mniej popularne, w końcu nasza córeczka ma być wyjątkowa. Nadia od dziś słyszy swoje imię, bo zaczynamy tak do niej mówić. Rozmawiamy o niej, rozmawiamy z nią. Oglądamy z nią telewizję, słuchamy muzyki. Ktoś powie, że to nie rozmowa, jeżeli tylko jedna strona mówi. Bzdura, Nadia odpowiada i to jeszcze jak. A zaczęło się, ku mojej ogromnej uciesze, w czasie meczu Ligi Europejskiej. Lech Poznań zdobywa bramkę, cieszą się: mama, tata, komentator, kilka tysięcy kibiców na stadionie i pewnie kilkaset tysięcy przed telewizorami. W tym samym momencie Ania dostaje kopniaka od naszej córki. Zuch dziewczyna, niedługo nauczy się co to jest spalony i rzut wolny pośredni.

© starush
Zaczyna się szaleństwo zakupów, bo gdy tylko wszyscy dowiedzieli się, że w rodzinie pojawi się mała księżniczka, sklepy z ubrankami dla dzieci zwielokrotniły obroty. A ja? Zacząłem planować, knuć i układać. Wybrałem z półki te płyty, których musi posłuchać, by móc je kiedyś lubić razem z tatą. Jest pierwszy sukces. Nadia, która gdy tylko zorientowała się, że fajnie jest kopać mamusię, robi to zawsze wtedy, gdy mamie jest to nie na rękę. Ania kładzie się spać, przestaje tym samym bujać małą i się zaczyna. Czym ją uspokoić? Muzyka łagodzi obyczaje, z głośników popłynęły dźwięki od Pink Floyd i… spokój, mała chyba się zasłuchała. Moja duma nie może być większa. Mała szybko się rozwija i co najważniejsze jest zdrowa. Przy kolejnych wizytach lekarz potwierdza nam, ze to dziewczynka, dokładnie to widzimy, tu chyba nie będzie niespodzianki (a dużo o takich się nasłuchaliśmy). No więc rośnij, córeczko i do zobaczenia.
Autor: Filip Krause


Witajcie,
mam na imię Małgorzata. Jestem mamą dwóch dorosłych, wspaniałych synów. Mimo, że od ich pierwszego oddechu minęło wiele lat, jak dziś pamiętam tamte chwile, radość i szczęście, ale również pytania i wątpliwości...
:) męski punkt widzenia jest bardzo cenny
Nadia… ładnie,
pozdrawiam!
gosia, 17 lutego 2011 o 17:17
gosia, 17 lutego 2011 o 17:17
+1
Kira Ovans, 25 czerwca 2011 o 16:11
:) męski punkt widzenia jest bardzo cenny
Nadia… ładnie,
pozdrawiam!
+1
Leah, 13 września 2011 o 01:37