Mój Brzuch nigdy nie był dla mnie jakimś specjalnym wyróżnikiem. A, atrybutem, którym warto byłoby się obnosić wobec całego świata, dzięki któremu miałabym bezsłowną możliwość zakomunikowania ludzkości radosną nowinę o nadchodzącym potomku , WCALE. Mój Brzuch był MAŁY!!!Tam, gdzie wówczas pracowałam obowiązywały „stroje korporacyjne”, czyli kitle po prostu. Miały one tę niewątpliwą zaletę, że były tzw. unisex. Niewielki brzuch sprawiał, że nigdy nie zostałam uprzywilejowana ustąpieniem miejsca w tramwaju czy autobusie. A gustowny krój kitla tak skutecznie maskował jakiekolwiek zalety żeńskiej lub męskiej figury, że w pracy, gdy się dowiedziano przyczyn mojej nieobecności – komentarze brzmiały „a gdzie ona to nosiła???!!!”, „Nie może być!!!”, „Po kieszeniach chyba!”.
Co do kroju kitla – nawet nie w kontekście ciąży – był on na tyle gustowny i udany, że rozpoznawaliśmy się wyłącznie po twarzach. Miało to istotne znaczenie przy czynieniu honorów koleżankom i kolegom wyższym stopniem naukowym. Bywały z tym problemy, gdy osobnika widziało się od tyłu. Wtedy była mała lub duża „zgaduj – zgadula” – w zależności od gabarytów osoby lub domniemanej jej ważności. W każdym razie bywało wesoło, a były to czasy kiedy takie pomyłki nie groziły wywaleniem z pracy. Ważniejsza była „poprawność polityczna”.
Wracając do mojego Brzucha. Był mały, zgrabny, nieuciążliwy – do końca sama sobie robiłam pedicure i nie wywracałam się wychodząc z wanny. Nikomu wówczas nie przyszło oczywiście do głowy, by zlecić USG. Taaaakie zabiegi realizowane były na zlecenia profesorskie z „bardzo ważnych wskazań”. U mnie „bardzo ważnych wskazań” nie było, a ja byłam zbyt pokorną owieczką, by o cokolwiek zapytać, a broń Boże – upomnieć się. Tak więc, moje koleżanki obnosiły po świecie brzuchy wielkości oceanu, a ja nie korzystałam nawet z przywileju klapnięcia sobie choćby na trzy przystanki w tramwaju.
Ale, Brzuch, jak Brzuch – wiedział co robi, czyli po prostu rósł, przyzwoicie, nie rzucając się w oczy do końca. Zawartość Brzucha (teraz już wiem, że to był mój kochany syn) też była grzeczna. Rzadko miewała czkawkę, kręciła się w sposób cywilizowany… Ogólnie, już od początku – dobrze wychowany gość.


Witajcie,
mam na imię Małgorzata. Jestem mamą dwóch dorosłych, wspaniałych synów. Mimo, że od ich pierwszego oddechu minęło wiele lat, jak dziś pamiętam tamte chwile, radość i szczęście, ale również pytania i wątpliwości...