<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Doule.pl</title>
	<atom:link href="http://doule.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://doule.pl</link>
	<description>Doula, Małgorzata Swojak. Prowadzenie i opieka nad kobietą w ciąży.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 Nov 2011 19:08:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<meta xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex,follow" />
		<item>
		<title>Przesądy w ciąży</title>
		<link>http://doule.pl/w-ciazy/przesady-w-ciazy/</link>
		<comments>http://doule.pl/w-ciazy/przesady-w-ciazy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 19:08:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[W ciąży]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[przesądy]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[zabobony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=595</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj byłam na babskiej imprezie, świętowałyśmy urodziny koleżanki. Magda sama sobie sprawiła najlepszy prezent, jest w drugim miesiącu ciąży. Cóż, ze swojej strony chciałam sprawić jubilatce przyjemność… No i stało się, popełniłam faux pas! Po prostu Kupiłam jej modny, regulowany pasek… i zostałam sowicie zbesztana przez współbiesiadniczki. Głupia Monika przyszła do ciężarnej z paskiem… który [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_596" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-596" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/11/Photoxpress_3010715.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© Sundikova</p></div>
<p>Wczoraj byłam na babskiej imprezie, świętowałyśmy urodziny koleżanki. Magda sama sobie sprawiła najlepszy prezent, jest w drugim miesiącu ciąży. Cóż, ze swojej strony chciałam sprawić jubilatce przyjemność… No i stało się, popełniłam faux pas! Po prostu Kupiłam jej modny, regulowany pasek… i zostałam sowicie zbesztana przez współbiesiadniczki.<span id="more-595"></span></p>
<p>Głupia Monika przyszła do ciężarnej z paskiem… który w ciąży traktowany jest jak wielkie zło. Odkładam go do przepastnego pudełka z napisem: „w ciąży surowo zabronione”. I nie chodzi tu o zdrowotne przeciwwskazania. Ba, pasek przynosi pecha!</p>
<p>Współczuję przyszłym mamom, nie dość, że tak wiele osób chce dotykać ich brzucha, że bardziej doświadczone koleżanki – mamy &#8211; opowiadają o swoich bólowych doświadczeniach, to jeszcze te zabobony. Zakaz na zakazie, ciągle przypominane i wałkowane. Nawet, jeśli się w to nie wierzy, zawsze z tyłu głowy świta myśl… „a co jeśli”.</p>
<div id="attachment_599" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/11/Photoxpress_5193940.jpg"><img class="size-medium wp-image-599 " src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/11/Photoxpress_5193940-300x196.jpg" alt="" width="300" height="196" /></a><p class="wp-caption-text">© Ivan Hafizov</p></div>
<p>I tak dowiedziałam się pewnych ciekawych rzeczy:<br />
- Nie wolno patrzeć na księżyc, bo dziecko urodzi się łyse, W trakcie ciąży mama nie może zmoczyć sobie podczas domowych porządków brzucha, ponieważ dziecko będzie miało pociąg do alkoholu.<br />
- Przyszła mama nie powinna też się fotografować, ani przechodzić pod sznurem wysokiego napięcia lub zawieszonego prania – w obawie, że dziecko może urodzić się owinięte pępowiną.<br />
- Nawet psa nie wolno ciężarnym głaskać, ponieważ dziecko może się urodzić kudłate.<br />
- Jeśli się kobieta czegoś przestraszy, nie powinna się łapać za żadną część ciała, w przeciwnym razie, w owym miejscu pojawi się znamię.<br />
- Co do urody, mamie odradza się też siadanie „po turecku”… ponieważ dziecko będzie miało krzywe nogi.</p>
<p>Inną kategorią są przepowiednie…<br />
- Szpiczasty brzuch mamy świadczy o narodzinach chłopca, krągły – dziewczynki.<br />
- Przyszła mama powinna też zwrócić uwagę na swoje smaki &#8211; apetyt na kwaśne zwiastuje narodziny chłopca, zaś na słodkie &#8211; dziewczynki.<br />
- Jeżeli dziecko kopnie pierwszy raz z prawej strony będzie dziewczynka, z lewej chłopiec.<br />
I najbardziej popularne przekonanie, że gdy przyszła mama w ciąży pięknie wygląda – jak nic będzie chłopiec, a jeśli ma brzydką cerę i wygląda mało atrakcyjnie – to dziewczynka, która ponoć odbiera mamie urodę.</p>
<p>Wróćmy do przyjęcia. Nagle w dobrym tonie stało się wymienianie symptomo – zabobonów. Niby ze śmiechem, a jednak za pasek mi się dostało…<br />
Moja wyobraźnia, ciut złośliwie, zaczęła mi podpowiadać&#8230;<br />
- a wiecie, że kobieta w ciąży nie powinna przechodzić pod bilboardami reklamowymi? Bo wtedy dziecko wyrośnie na materialistę – ojojoj… czy ja powiedziałam to na głos?</p>
<div id="attachment_600" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/11/Photoxpress_3492528.jpg"><img class="size-medium wp-image-600" title="" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/11/Photoxpress_3492528-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">© Pavel Losevsky</p></div>
<p>Cóż, ironiczna wypowiedź spotkała się jednak ze zrozumieniem… wszyscy popatrzyli na mnie z aprobatą, a mi w to graj, nie mogłam przestać!<br />
- zobaczcie, a pasku nie słyszałam, ale ponoć jak przyszła mama dużo przebywa z psem, to wtedy dziecko w przyszłości będzie wierne swojemu współmałżonkowi… zaś jak z kotem…(tu popatrzyłam na domowego pupila) to berbeć wyrośnie na czyściocha… &#8211; dokończyłam chcąc uratować żywot futrzaka przed ewentualną eksmisją.</p>
<p>Odniosłam wrażenie, że ktokolwiek i czegokolwiek by nie wymyślił ot, na poczekaniu, ekipa wpatrzonych pań przyjęłaby wszystko bez namysłu. Niby nikt nie wierzy, ale ja naprawdę nie widuję kobiet w ciąży w pasku! Teraz zwróciłam na to uwagę. Wiele osób komentuje urodę przyszłych mam aby ocenić, czy urodzi się chłopiec, czy dziewczynka…</p>
<p>Niby mamy XXI wiek, a od stuleci ludzie chcą na 1000 sposobów zabezpieczyć się przed nieszczęściem. Jak ponoć żucie skórki chleba eliminuje poranne mdłości, tak obawa przed paskiem wydaje się grubo przesadzona.</p>
<p>Wczoraj widziałam zupełnie obcą mi kobietę w ciąży, która idąc centralnie pod bilbordem w ostatnim momencie go ominęła. Hm, czyżby wieści aż tak szybko się rozchodziły?</p>
<p>Mogę się śmiać, jednak, gdy o ciążowych zabobonach mówi mi brzemienna koleżanka, nie odmawiam jej racji. Nie chcę przecież aby zalęgły mi się w domu myszy.</p>
<p><em>Monika Poniatowska</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/w-ciazy/przesady-w-ciazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Karmienie piersią &#8211; cz. II</title>
		<link>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia-cz-ii/</link>
		<comments>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 18:57:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[dieta]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie piersią]]></category>
		<category><![CDATA[laktacja]]></category>
		<category><![CDATA[laktator]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=577</guid>
		<description><![CDATA[W pierwszych dniach po porodzie różnie bywa z ilością pokarmu. Jedne mamy skarżą się na braki, inne na nadmiary w tym zakresie. Po jakim czasie od urodzenia dziecka nasz organizm się wyreguluje? Kiedy będziemy miały odpowiednią ilość pokarmu wtedy, gdy nasz dzidziuś będzie najbardziej głodny? Pierwsze dni po porodzie to szczególny czas dla matki i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong></p>
<div id="attachment_580" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-580" title="Karmienie piersią" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/06/F_2501335_RuR2aOrfUSYV7eKmkYAlRXUSvjYVyn.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© Mykola Velychko</p></div>
<p>W pierwszych dniach po porodzie różnie bywa z ilością pokarmu. Jedne mamy skarżą się na braki, inne na nadmiary w tym zakresie. Po jakim czasie od urodzenia dziecka nasz organizm się wyreguluje? Kiedy będziemy miały odpowiednią ilość pokarmu wtedy, gdy nasz dzidziuś będzie najbardziej głodny?</strong><span id="more-577"></span></p>
<p>Pierwsze dni po porodzie to szczególny czas dla matki i dziecka. Mimo 9 miesięcznego kontaktu matka nie zna swojego dziecka, nie umie jeszcze rozpoznawać jego potrzeb, sygnałów, którymi się z nią komunikuje, rytmu w jakim funkcjonuje. Zna jednak świat zewnętrzny, w którym wita dziecko. Jej zadaniem jest jak najbardziej świadome wprowadzanie dziecka w ten świat. Matka wie, że Natura tak świat skonstruowała, że jeśli nie zadziała wbrew niej to będzie w stanie dostarczyć dziecku pokarm „własnej produkcji”.</p>
<p>Dziecko pojawiając się na świecie musi zaufać. Potrzebuje bliskości z zapamiętanymi z łona matki dźwiękami i czynnościami. „Wewnątrz” słyszało bicie serca matki, słyszało – choć zmieniony – jej głos. Ssało swój kciuk. Nie pozostaje więc nic innego jak położyć dziecko na swoim brzuchu, między piersiami lub po prostu przy piersi i pozwolić mu działać.</p>
<p>Wówczas skorzysta ono z zagwarantowanego poczucia bezpieczeństwa, uruchomi odruch ssania, a organizm matki reagując instynktownie wejdzie w stan gotowości do produkcji pokarmu.</p>
<p>Laktacji trzeba dać szansę. Mamy tutaj do czynienia z kilkoma ważnymi momentami. Istotną sprawą będzie właściwy kontakt matki i dziecka tuż po porodzie. Spokojne trwanie z możliwością pierwszego przystawienia do piersi. Następnym ważnym elementem jest karmienie/ przystawienie do piersi w czasie 2 godzin po porodzie. Kolejny krok to częste i prawidłowe karmienia, których skutkiem może – i dobrze jeśli jest – nawał pokarmu w pierwszym tygodniu życia dziecka. Pierwszy tydzień jest czasem „rozkręcania” potencjału laktacyjnego u matki. Jeśli w tygodniu tym występują jakiekolwiek niedobory lub nadmiary regulujemy je przystawianiem do piersi, odpoczynkiem i właściwym odżywianiem matki i przyzwoleniem by we właściwym dla danej pary czasie sytuacja unormowała się.</p>
<div id="attachment_582" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/06/F_2499658_kBhrWoy8IxF34jOgL9J7lQ5kdnwkui.jpg"><img class="size-medium wp-image-582" title="Mama z dzieckiem" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/06/F_2499658_kBhrWoy8IxF34jOgL9J7lQ5kdnwkui-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">© Mykola Velychko</p></div>
<p>Organizm kobiety w pełni dostosuje się do nowego rytmu pracy dokładnie w czasie, w którym wyjdzie z połogu. Okres ten obejmuje 6-8 tygodni i jest to też czas na uregulowanie się laktacji, zapoznanie z rytmem życia dziecka, z jego cechami charakteru i potrzebami. Tyle czasu zajmuje „dotarcie się” matki i dziecka, natomiast od samego początku, podążając za naturalnym rytmem natury, pokarmu w piersi będzie tyle ile dziecko potrzebuje. Pokarm produkujemy w trakcie karmienia, dlatego pilnując by karmienie było zgodnie z potrzebą dziecka i w narzuconym przez dziecko rytmie, a także by było skuteczne, dostarczymy dziecku właściwą ilość pokarmu.</p>
<h4>Czy w okresie karmienia piersią należy dziecku podawać inne płyny, np. herbatki ułatwiające trawienie, glukozę, itp. ?</h4>
<p>Nie. Dziecko karmione piersią nie potrzebuje dodatkowych płynów. Pokarm matki zaspokaja wszelkie potrzeby żywieniowe dziecka. Każdorazowe podanie innych płynów jest niewłaściwe ze względu na utrzymanie właściwego poziomu laktacji. Podając dziecku, przykładowo 15 ml herbatki sprawiamy, że o tyle mniej mleka pobierze ono z piersi. Warto sobie zadać pytanie, czy na herbatce lub glukozie dziecko urośnie, czy są one idealnie dostosowane do tego właśnie dziecka, jaka jest ich toksyczność, jaką wartość niosą dla układu pokarmowego czy nerwowego&#8230;???</p>
<p>Odpowiedzialność za spożywanie właściwych posiłków i napojów leży po stronie matki.</p>
<h4>Doszłyśmy już do siebie po porodzie, chcemy nieraz wyjść &#8211; same. Jak możemy sobie wówczas poradzić, by dziecko nie odzwyczaiło się od pewnego wysiłku, który musi wkładać w ssanie piersi. Wiadomo, że picie z butelki jest łatwiejsze.</h4>
<p>Obalmy najpierw pewien mit. Picie z butelki nie jest łatwiejsze. Jest to przede wszystkim inna technika ssania. Z powodów, których tutaj nie będę wyjaśniać, bywa, że dziecko szybko uczy się korzystać z tej techniki, rezygnując przy tym z piersi. Niemniej jednak wysiłek wkładany w ssanie piersi nie powoduje u dziecka zmęczenia.</p>
<p>A jak możemy sobie radzić gdy mamy ochotę wyjść same? Opcji jest kilka.</p>
<p>Możemy wyjść z domu pozornie same, zabierając ze sobą dziecko i opiekę do dziecka, by byli w pobliżu w razie głodu, a gdy my zajmować będziemy się swoimi sprawami, duet dziecko-opiekun przechadzać się będą w okolicy i zawitają u nas (lub nie) jeśli Malca ogarnie głód.</p>
<p>Możemy skorzystać z obserwacji rytmu dnia dziecka i zorganizować wyjście w czasie regularnie przypadającej dłuższej przerwy między karmieniami.</p>
<p>Możemy pozostawić w domu odciągnięty pokarm i wyszkolić osobę, pod której opieką zostawiamy dziecko, jak nakarmić dziecko techniką inną niż butelkowa. Może to być na przykład karmienie miękką, silikonową łyżeczką, może to być karmienie kubeczkiem ze specjalnie wywiniętym dzióbkiem (można takie akcesoria znaleźć w specjalistycznych sklepach) albo można skorzystać z bardzo prostego sposobu karmienia zwykłą strzykawką po palcu.</p>
<h4>Laktator &#8211; korzystać z niego czy nie?</h4>
<p>Odpowiedź jest prosta – korzystać jeśli jest potrzeba.</p>
<p>Zdarzają się sytuacje, takie jak rozdzielenie matki i dziecka z powodu np. hospitalizacji, kiedy użycie laktatora będzie potrzebne. Kobiety korzystają też z laktatorów gdy pojawia się nawał lub zastoje. Choć i w tych przypadkach dziecko odciągnie pokarm najskuteczniej. Odciąganie laktatorem pozwala kobietom na zebranie pokarmu i udostępnienie go dziecku gdy muszą zostawić je pod opieką. Jest więc to urządzenie ułatwiające życie tzw. cywilizowanej kobiecie.</p>
<p>Pojawienie się laktatorów spowodowało jednak zatracenie pewnej naturalnej umiejętności jaką posiada kobieta – a mianowicie samodzielnego odciągania piersi własną ręką, z własnej piersi. Odciąganie ręczne jest bardzo skuteczną i nie inwazyjną formą odciągania pokarmu. W stanie rozluźnienia, przy delikatnym acz konkretnym odciąganiu kobieta jest w stanie odciągnąć przynajmniej tak dobrze jak laktatorem.</p>
<h4>Jakie są przeciwwskazania do karmienia piersią &#8211; zarówno te ze strony mamy jak i dziecka?</h4>
<p>Zajmijmy się najpierw przeciwwskazaniami dotyczącymi dziecka. Jedynym schorzeniem w 100% dyskwalifikującym karmienie piersią jest galaktozemia. W każdej innej sytuacji, nawet jeżeli dziecko w danym momencie nie potrafi jeszcze efektywnie ssać piersi, warto jest utrzymać laktację, nauczyć się karmić dziecko własnym pokarmem metodą alternatywną zależną od problemu, z którym przyszło nam się zmierzyć.</p>
<p>Sytuacja ze strony matki jest bardziej rozbudowana. Medyczne przeciwwskazania do karmienia piersią dotyczą kobiet chorujących na czynną, nie leczoną gruźlicę, kobiet przyjmujących radioaktywne izotopy (diagnostycznie lub terapeutycznie) lub pozostających w ekspozycji na materiały radioaktywne, kobiet przyjmujących leki p/wskazane, leki odurzające, antymetabolity, chemoterapeutyki, kobiet z opryszczką w okolicy brodawki, z niewydolnością krążenia IV stopnia i z ciężkimi chorobami psychicznymi.</p>
<p>Czasowe przeciwwskazania dotyczą zakażeń bakteryjnych i wirusowych.</p>
<p><em>(opracowane na podstawie materiałów szkoleniowych KUKP)</em></p>
<h4>Często słyszy się, że matka przestała karmić, bo miała &#8222;jałowe&#8221; mleko, a pod pojęciem jałowości nie kryje się tu jego sterylność tylko ubóstwo w składniki odżywcze. Wniosek taki często jest wyciągany w oparciu o lekko błękitnawy kolor pokarmu lub wrażenie, że dziecko się nie najada. Jak z tym właściwie jest?</h4>
<p>Niezależnie od koloru pokarm kobiecy jest wartościowy i zaspokaja potrzeby żywieniowe dziecka. Proponuję wątpiącym by odwiedzili wiosną jakąś okoliczną stajnię, w której pojawiły się źrebaki. Jakiego koloru jest pokarm klaczy? Przezroczysto błękitny. A jak potężny koń na tym mleku wyrasta? :)</p>
<div id="attachment_583" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/06/F_2501514_j9y4AQb4BZp9UE3xM3brufQbjh1eCN.jpg"><img class="size-medium wp-image-583" title="Niemowlę z mamą" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/06/F_2501514_j9y4AQb4BZp9UE3xM3brufQbjh1eCN-300x228.jpg" alt="" width="300" height="228" /></a><p class="wp-caption-text">© Mykola Velychko</p></div>
<p>Niemniej jednak jest ważny punkt na który należy zwrócić uwagę. Pokarm kobiecy powstaje z zasobów energetycznych dostarczanych przez matkę. Jeżeli organizm kobiecy ma niski poziom energii własnej, a kobieta spożywa do tego niewłaściwe, mało wartościowe pokarmy to i pokarm nie będzie miał należytej wartości energetycznej zaspokajającej potrzeby dziecka. I jeśli nawet jego skład chemiczny nie będzie odbiegał od przyjętej normy, to jego wewnętrzna energia będzie niedostateczna.</p>
<p>Dlatego też kobieta decydując się na naturalne karmienie powinna wziąć pod lupę swoje nawyki żywieniowe, swój tryb życia i odpowiedzialnie podejść do tematu zaspokajania potrzeb energetycznych nowo narodzonej istoty.</p>
<h4>Jak powinna wyglądać dieta karmiącej mamy? W wielu przekazach pojawiają się informacje, które ze względu na walory smakowe i monotonię proponowanych potraw mogą skutecznie zniechęcić do karmienia piersią. Czego kategorycznie nie wolno, a co jest zalecane?</h4>
<p>Dieta matki karmiącej powinna składać się z pokarmów jak najmniej przetworzonych, pochodzących ze strefy klimatycznej, w której mieszka i dostosowanych do pory roku i warunków pogodowych.</p>
<p>W naszym klimacie bazą takiej diety powinny być węglowodany pochodzące z ziemniaków i wszelkiego rodzaju kasz. Właściwym dodatkiem do nich będą gulasze jarzynowe lub mięsno-jarzynowe. Dobrze, jeśli w ciągu dnia, przynajmniej 2 razy, pojawi się w talerzu gęsta zupa jarzynowa ugotowana na wywarze mięsno-kostnym.<br />
Matka karmiąca powinna sięgać po konkretny posiłek za każdym razem, gdy poczuje łaknienie, a najkorzystniej będzie, gdy będą to posiłki ciepłe. Nawet wybierając się na spacer czy zakupy dobrze jest zaopatrzyć się w kanapkę z domowym mięskiem lub pasztetem (mięsnym lub jarzynowym) i termosem z ciepłym napojem (kawą zbożową, ziołową herbatą, rzadką zupą, rosołem).</p>
<p>Co do zasady zalecanie są pełnowartościowe, ciepłe posiłki, smaczne i urozmaicone.</p>
<p>Ograniczyć na pewno trzeba produkty mleczne, zwłaszcza świeże mleko, twarde żółte sery oraz słodkie owocowe jogurty. A przynajmniej w pierwszych miesiącach życia dziecka owoce – tylko te sezonowe i należące do strefy klimatycznej, w której mieszka matka i dziecko – korzystniej jest przygotowywać w formie kompotów z przyprawami osładzanych miodem. Silna dawka kwasów owocowych w postaci surowej może bardzo niekorzystnie wpłynąć na jelita dziecka.</p>
<p>Trudno jest ująć to czego kategorycznie matce nie wolno. Rozsądek podpowiada wprowadzić na tę listę przede wszystkim: alkohol, słodycze, fastfood, żywność modyfikowaną genetycznie, produkty mrożone lub latami przechowywane w chłodniach, czy też produkty fabrycznie przetworzone.</p>
<p>Karmienie piersią jest najbardziej naturalnym sposobem żywienia niemowląt i małych dzieci dlatego tak bardzo istotne jest by kobiety decydujące się na tę formę żywienia swoich dzieci odżywiały się właściwie zarówno pod względem grup pokarmowych, ale także by produkty te miały wysoką energię wibracyjną – czyli by główny parametr wyboru pokarmu stanowiła jego naturalność. Wówczas dieta matki karmiącej nie będzie monotonna, nudna i blokująca kobietę na poziomie emocjonalnym i umysłowym, ale wyzwoli w niej ogień życia i da siłę do dzielenia się radością życia z nowo narodzoną istotą ludzką.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a style="border: 0px;" onclick="javascript:_gaq.push(['_trackEvent','outbound-article','doradcalaktacyjny.pl']);" href="http://doradcalaktacyjny.pl" target="_blank"><img class="alignleft size-full wp-image-522" style="border: 0pt none;" title="doradcalaktacyjny-banner" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/doradcalaktacyjny-banner.png" alt="" width="102" height="46" /></a>Na pytania odpowiadała<br />
<strong>Joanna Adamiak</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Zobacz pierwszą część rozmowy: <a title="Karmienie piersią" href="http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia/">Karmienie piersią</a><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Targi Brzuszek i Maluszek</title>
		<link>http://doule.pl/doule-pl-w-mediach/targi-brzuszek-i-maluszek/</link>
		<comments>http://doule.pl/doule-pl-w-mediach/targi-brzuszek-i-maluszek/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 May 2011 15:21:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Doule.pl w mediach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=567</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam serdecznie na Targi Brzuszek i Maluszek do poznańskiej Areny 21 i 22 maja. Oprócz prelekcji i porad fachowców na Gości czeka mnóstwo atrakcji i niespodzianek. Nie zabraknie również mnie – douli. Wraz ze Szkołą Rodzenia Grzybkowo będę na Was czekać na stoisku tej Szkoły. Chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami i opowiem jaka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-568" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/targi_logo.jpg" alt="Targi brzuszek i maluszek" width="200" height="150" />Zapraszam serdecznie na  Targi Brzuszek i Maluszek do poznańskiej Areny 21 i 22 maja.  Oprócz prelekcji i porad fachowców na Gości czeka mnóstwo atrakcji i niespodzianek. Nie zabraknie również mnie – douli.  Wraz  ze Szkołą Rodzenia Grzybkowo będę na Was czekać na stoisku tej Szkoły. Chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniami i opowiem jaka jest moja rola we wczesnym rodzicielstwie. Oprócz tego zapraszam Was na spotkanie &#8211; 22 maja o godz. 15:00 na scenie głównej.<span id="more-567"></span></p>
<p><strong>Brzuszek i Maluszek &#8211; Impreza dla całej rodziny: edukacja-kiermasz-zabawa, 21-22.05.2011, godz.10.00-17.00, Hala Arena, ul. Wyspiańskiego 33, Poznań – największa impreza rodzinna w Wielkopolsce</strong></p>
<h4>Edycja poznańska „Brzuszka i Maluszka” (21-22.05.2011)</h4>
<p>jest pierwszą imprezą tego typu w Polsce Zachodniej. Lokalnym partnerem imprezy została Świadoma Mama, a gościem specjalnym jej ambasadorka Katarzyna Bujakiewicz – znana aktorka i poznańska mama.</p>
<p><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/targi_plakat.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-569" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/targi_plakat-213x300.jpg" alt="Brzuszek i maluszek - targi dziecięce" width="213" height="300" /></a>Cykl targów rodzinnych &#8222;Brzuszek i Maluszek&#8221; powstał z myślą o rodzicach, którzy poszukują odpowiedzi na pytania dotyczące rozwoju, zdrowia, pielęgnacji i wychowania swoich dzieci. Targi mają wysoką wartość poznawczą i z założenia wpływają na wzrost świadomości społeczeństwa w podejmowaniu kluczowych dla rodziny decyzji. Na targi zapraszamy całe rodziny – a przede wszystkim kobiety w ciąży, młode matki, ojców oraz dzieci w wieku 0-10 lat. Na mężczyzn czeka specjalna „Strefa Taty” &#8211; panowie będą mogli zrealizować swoje niespełnione dotychczas chłopięce marzenia… Wyścigi on-road, off-road, monster truck czy pokaz jazdy modeli w poślizgu – będzie się działało! Zapraszamy wszystkich tatusiów do zabawy!</p>
<p>Na największych targach dziecięcych w Wielkopolsce będzie można zapoznać się z ofertą ogólnopolskich oraz lokalnych firm, których produkty będą dostępne w promocyjnych cenach. Na niezdecydowanych czekają liczne próbki i mini produkty (m.in.: kosmetyki, żywność).</p>
<p>Czego, poza szeroką ofertą firm prezentujących swoje produkty, mogą się spodziewać odwiedzający? Przede wszystkim edukacji i bardzo dobrej zabawy. Na uczestniczących w targach – dzieci i rodziców &#8211; czekają atrakcje takie, jak:<br />
- spotkania ze specjalistami – fizjoterapeutą, dietetykiem, seksuologiem, kosmetologiem, psychologiem<br />
- warsztaty, m.in.: z robotyki, wiązania chust, udzielania pierwszej pomocy dziecku<br />
- pokazy tańca prowadzone przez zwycięzców You Can Dance<br />
- pokaz tańca brzucha, jogi<br />
- szkoła rodzenia prowadzona przez firmę Johnson&amp;Johnson<br />
- dmuchańce-skakańce<br />
- animacje dla najmłodszych prowadzone przez Fundację dr Clowna<br />
- liczne konkursy z bardzo atrakcyjnymi nagrodami – do wygrania ponad 100 nagród m.in. wózki dziecięce, foteliki samochodowe, zabawki, kosmetyki i akcesoria niemowlęce<br />
- pokazy mody ciążowej – modelki z prawdziwymi brzuszkami prezentujące kolekcje znanych firm ogólnopolskich: Bebefield, Be mama!, Happymum oraz MyTummy<br />
- przedszkole targowe z kinem dla najmłodszych<br />
- Kącik Młodej Mamy – miejsce do przewinięcia i nakarmienia maluszka<br />
- spotkanie z Komisarzem Pyrkiem – najsłynniejszym policjantem w Wielkopolsce.</p>
<p>Na zmęczonych całodniowymi zakupami, warsztatami czy pokazami czeka ogródek Art Cafe, gdzie będzie można napić się aromatycznej kawy i zjeść pyszne ciastko. Bliskość sceny pozwoli również wziąć udział w licznych konkursach.</p>
<p>Jeszcze w tym roku Brzuszek i Maluszek poza Poznaniem odbędzie się też w Lublinie (18-19.06.2011).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/doule-pl-w-mediach/targi-brzuszek-i-maluszek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antoś</title>
		<link>http://doule.pl/felietony/antos/</link>
		<comments>http://doule.pl/felietony/antos/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 17:55:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[Eleonora Bojarska]]></category>
		<category><![CDATA[Poród]]></category>
		<category><![CDATA[poród domowy]]></category>
		<category><![CDATA[położna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=553</guid>
		<description><![CDATA[Jestem po raz trzeci w ciąży. Bardzo się cieszę. Jak poprzednio zastanawiam się nad porodem w domu. Dzwoniłam do znajomej położnej, ale ona nikogo takiego nie zna, słyszała tylko o kimś na Śląsku. Może znajdzie adres. Jak bardzo mi na tym zależy? Chyba bardziej niż poprzednio. Dzwonię, szukam. Mąż jest oczywiście za. W końcu dostaję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_557" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-557" title="Photoxpress_3087213" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/Photoxpress_3087213.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© ABC photos</p></div>
<p>Jestem po raz trzeci w ciąży. Bardzo się cieszę.</p>
<p>Jak poprzednio zastanawiam się nad porodem w domu. Dzwoniłam do znajomej położnej, ale ona nikogo takiego nie zna, słyszała tylko o kimś na Śląsku. Może znajdzie adres.<span id="more-553"></span></p>
<p>Jak bardzo mi na tym zależy?</p>
<p>Chyba bardziej niż poprzednio. Dzwonię, szukam. Mąż jest oczywiście za.</p>
<p>W końcu dostaję telefon do położnej ze Śląska. Zastanowię się, ale raczej zadzwonię.</p>
<p>Wczoraj trochę przesadziłam ze sprzątaniem i przenoszeniem książek i w nocy rozbolał mnie brzuch. Rano pojechałam do szpitala, nic się nie dzieje, dostałam to, co zwykle w takich przypadkach tzn. magnez i no-spę, mam leżeć. Jeśli miałam jeszcze jakieś wątpliwości, to po tej wizycie mi przeszły. Nie chcę mieć nic wspólnego ze szpitalem.</p>
<h4>Jesteśmy umówieni w Mikołowie. Pojedziemy przy okazji odbierania dzieci od Babci.</h4>
<p>Często myślę o porodzie. Wymyślam sobie wszystko, od początku do końca. Gdzie, jak, w jakiej pozycji, z kim. Wydaje mi się, że dzieci powinny być w domu, żeby mogły od razu zobaczyć malucha. Chciałabym mieć w pobliżu bliskie osoby. Zobaczymy. Na razie nie mówimy nikomu,  (zwłaszcza babciom), że chcemy rodzić w domu. Nie ma sensu tracić czasu na jałowe dyskusje.</p>
<p>Byliśmy w Mikołowie. Rozmowa o porodzie i pytanie „Czego ode mnie oczekujecie?”. Coś tam bąkałam w odpowiedzi, ale już mówiąc czułam, że to nie to, że ja chyba nie do końca wiem, nie do końca czuję, co oznacza poród w domu. Czytam jeszcze raz dokładnie „Poród w domu” Ireny Chołuj i „ Rodzić w domu”. Sheili Kitzinger. Tym razem zwracam uwagę na trochę inne sprawy.</p>
<div id="attachment_558" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-558" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/Photoxpress_2417850.jpg" alt="" width="300" height="199" /><p class="wp-caption-text">© Adam Borkowski</p></div>
<p>K. (położna) mówi do nas po imieniu, mój mąż, jak to on,  natychmiast się do tego dostosowuje, ja, jak to ja, też bym chciała, ale jak zwykle mam opory. Cóż, wychowanie. Na razie używam form bezosobowych i czekam aż mi przejdzie.</p>
<p>Rozmawiamy z mężem o odpowiedzialności i dostrzegamy, że przyzwyczailiśmy się, że decydują za nas tzw. eksperci. Lekarze nas leczą, nauczyciele uczą nasze dzieci, itd. itp. Wcale nam się to nie podoba. Czego oczekuję od K.? Że będzie przy nas, że to JA urodzę moje dziecko i tylko ja będę odpowiedzialna, nawet, a może zwłaszcza wtedy, kiedy coś pójdzie źle.</p>
<h4>Czekam na poród niecierpliwie, jak na zadanie, w którym mam się sprawdzić.</h4>
<p>5.02.2001<br />
Pojechaliśmy na zakupy do Makro. Pochodziłam trochę i zaczął mnie boleć brzuch. Mąż mówi, że rodzę, mnie się wydaję, że jednak nie.<br />
Jesteśmy już w domu. Kto wie, może to rzeczywiście już to? Skurcze są mało  bolesne i nieregularne. Zadzwonię do K. jak coś zacznie się zmieniać. Mąż mnie pogania, boi się, że będzie musiał, jak mówi, „łapać dzidziusia”.</p>
<p>W końcu dzwonię, umawiamy się na telefon za kilka godzin. Do wieczora nic się nie zmienia, poza tym, że zaczyna mnie męczyć biegunka. Skurcze są na tyle uciążliwe, że nie sposób ich ignorować, niektóre stają się bardziej bolesne. Czytam po raz kolejny objawy porodu pozornego i prawdziwego i nic z tego nie wynika. To nie jest podobne do niczego, co znam z poprzednich porodów. Idę spać , w nocy kilka razy budzą mnie skurcze i biegunka. K. mówi, żebym zadzwoniła, kiedy będę chciała żeby przyjechała. Właściwie to chciałabym od razu, bo sama nie wiem, co o tym sądzić, ale to za daleko, żeby ją ściągać tylko po to, żeby zaraz wracała z powrotem. Rano nie jestem specjalnie wyspana. Robię śniadanie, skurcze co 4 minuty.  10:00 dzwoni K., decyduje, że przyjedzie. Ulga, chociaż sytuacja dalej nie jest wyjaśniona. Skurcze są, kiedy chodzę, znikają, kiedy się kładę, żeby odpocząć. Staram się robić to, co zwykle, ale jestem coraz bardziej zmęczona.</p>
<p>K. przyjechała po 12:00. 3 cm rozwarcia. Chodzę. 3 cm. Idziemy na spacer. 3cm. Wieczór, 3cm. Idziemy spać. O 4 nad ranem budzą mnie skurcze. Chodzę do 7:30. Boli, ale do wytrzymania. K. wstaje. 3 cm. Chodzę po schodach. Boli coraz bardziej. 3 cm. Robię się coraz bardziej zmęczona i zniechęcona. Trzeba coś zdecydować. Możemy czekać dalej, jechać do szpitala albo do Izby Porodowej w Lędzinach. Nie mam siły na kolejną nieprzespaną noc, Decyduję się na Izbę, chociaż nie cieszy mnie myśl o ewentualnej kroplówce. Marek trochę zły, ale czuje, że to właściwa decyzja. Chyba ze strachu skurcze są przez jakiś czas mocniejsze. 3 cm. Obiad, pakowanie dzieci do babci, jedziemy. Skurcze przez całą drogę są, ale słabe, staram się nie zwracać na nie uwagi. Boję się, że po ewentualnej oksytocynie nie dam sobie rady. Trudno, i tak nic nie mogę na to poradzić. Wreszcie dojeżdżamy, mąż jedzie zawieźć dzieci, a my wchodzimy, rozbieram się i rozglądam. Wygląda miło. Cisza, spokój. Najważniejsze, że K. może być ze mną. Wchodzę na fotel, zaczynamy od przebicia pęcherza W samą porę przyjeżdża mąż. Klęczę, opierając się o niego. Jest mi niewygodnie, decyduję położyć się na chwilę i to jest błąd, bo potem nie jestem już w stanie sama zmienić pozycji. Skurcze są jak burza, jak tajfun i tornado.</p>
<h4>Najgorsze jest to, że słyszę doskonale co się dookoła mnie dzieje, ale sama nie bardzo jestem w stanie mówić , a co dopiero coś robić.</h4>
<p>Równocześnie mam wrażenie, że jakaś część mojego umysłu oddzieliła się i patrzy z boku na to co się ze mną dzieje. Nie jest mi wygodnie w pozycji, w której leżę. K. przychodzi i mówi o czopkach rozkurczających. Nie cierpię czopków. A poza tym obawiam się, że wtedy to wszystko będzie trwało dłużej. Mąż jakby czyta w moich myślach i pyta o to &#8211; podobno przy odpowiednio rozwiniętych skurczach nie ma takiej obawy. Świetnie, ale i tak nie chcę czopków. Wolę, żeby ktoś urodził za mnie, a ja może spróbuję jeszcze raz, kiedy indziej. Już rozumiem, po co wymyślono znieczulenie zewnątrzoponowe. Ale igła w kręgosłupie? Kolejny skurcz jest tak silny, że oddychanie nie pomaga. Krzyczę i natychmiast przestaję, bo jednak wtedy jest jeszcze gorzej. Myślę, że nie dam rady, że już dłużej po prostu nie wytrzymam i znów pojawia się ta chłodna myśl, wypowiedziana jakby przez kogoś innego :„nie wytrzymasz? A niby co zrobisz?” .No tak, nic nie zrobię, nie da się uciec. Nagle czuję skurcze parte. Wcale nie jest lepiej. W pewnym momencie słyszę i rozumiem tylko głos K. Cierpliwy i spokojny. Bez śladu zdenerwowania. Dziwię się, bo ja sama straciłabym do siebie cierpliwość. Przecież nie robię tego, co powinnam. Staram się. A może za mało?. Chwilami wcale się nie staram, bo bardzo boli mnie krocze, a kiedy prę, to trochę przestaje. K. i druga położna podnoszą mnie, klęczę, chociaż niewygodnie, bo zaplątałam się w worek i nie mogę oprzeć się na obydwu kolanach. Ktoś położył przede mną zimną, mokrą pieluszkę. Opieram o nią twarz i przytomnieję – jak dobrze!</p>
<div id="attachment_559" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-559" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/05/Photoxpress_4474309.jpg" alt="" width="200" height="248" /><p class="wp-caption-text">© Anatoly Tiplyashin</p></div>
<p>Słyszę jak K. zastanawia się nad nacięciem, miło z jej strony, ale mam ochotę krzyknąć „nie zastanawiaj się, tylko tnij! I znów nie mogę nic powiedzieć. „Jest za pięć szósta, o szóstej maluch będzie z nami – to znowu K. Jeszcze tylko chwila, jeszcze jeden skurcz! W którymś momencie dotykam główki rodzącego się maluszka. Czuję tylko czubeczek, a wokół skóra. Ciekawe, wydawało mi się, że kiedy główka już wysunie się z pochwy, to jest po wszystkim. (Kiedy teraz głaszczę maluszka po główce, wraca tamto wrażenie – bardzo miłe. ). Wreszcie jest. Czuję ulgę, chociaż dalej boli. Duży chłopczyk. Duży? Mnie wydaje się malutki. Dotykam go i przytulam. Jest cieplutki i nie płacze. Mam ochotę obejrzeć go całego, dlatego odkrywam go trochę i patrzę na malutkie stópki i pupcię , która wygląda śmiesznie, jakby było na niej za dużo skóry. No i oczywiście sprawdzam, czy to na pewno chłopczyk. Rodzi się łożysko i wyjaśnia się prawdopodobna przyczyna zatrzymania postępu porodu – węzeł na pępowinie. Czegoś takiego nigdy bym się nie spodziewała!. Wiem, że taka komplikacja może skończyć się tragicznie, jednak jakoś jeszcze to do mnie nie dociera. Zresztą cieszę się głównie, że już mnie nie boli. I jestem trochę zła na siebie. Wydawało mi się, że potrafię zapanować nad swoim ciałem, że dam sobie radę w każdej sytuacji. Nie jestem z siebie zadowolona.</p>
<p>Szycie nie boli bardziej niż w szpitalu, a może nawet mniej, ale odbywa się w zdecydowanie przyjemniejszej atmosferze. Mąż daje mi wody, K. smaruje wargi – jak to miło, że ktoś o mnie dba.</p>
<p>Cud! W godzinę po porodzie mogę usiąść na ustępie!</p>
<p>Nie wyobrażałam sobie, że może być aż tak inaczej niż w szpitalu. Tutaj nikt się nie spieszy, na wszystko jest czas. Nie ma wstawania o szóstej rano, obchodu, mierzenia temperatury, nie ma obcych, codziennie innych ludzi. Są życzliwe kobiety, mówiące normalnie, nie medycznym żargonem. Czuję, że jestem dla nich konkretną osobą, czuję, że lubią mojego synka. Traktują go jak człowieka, a nie jak „dziecko, sztuka jedna”. Kąpiel wtedy, kiedy maluch się obudzi, badanie i szczepienie, kiedy się naje. W niedzielę jedna z położnych mówi, że idzie gotować obiad, a jak byśmy czegoś potrzebowały, to mamy wołać. Wyobrażacie sobie coś takiego w szpitalu? Czuję się tylko trochę samotna, bo nie ma mnie kto odwiedzić.</p>
<p>Maluszek nie jest szczelnie zawinięty w becik, mogę go oglądać, głaskać, przytulać – i robię to właściwie cały czas. Przywiozłam sobie jakieś książki, ale nie mam ochoty czytać. Po prostu leżę, odpoczywam i cieszę się dzieckiem. Jak to dobrze, że nie zdecydowałam się na szpital!</p>
<p>Antoś to właściwie sama radość, nawet kiedy ma gorszy dzień i troszkę marudzi. Wyczuwam jego potrzeby o wiele lepiej, niż starszych dzieci. Mam wrażenie ciągłości przebywania z nim – ani na chwilę nie został ode mnie oddzielony. Maciuś w ogóle nie był ze mną po porodzie, Kasia tylko chwilę leżała na moim brzuchu. Później też jakby ich nie było, bo jak można poznawać dziecko zawinięte szczelnie jak pakunek, którego nie można w zasadzie rozwinąć, bo pod spodem tylko pielucha i cienka koszulka? Efekt był taki, że instynktownie kochałam ich od razu, ale jako osoby – kilka miesięcy później, jak już się dobrze poznaliśmy. Antoś od początku jest dla mnie kimś, kto ma swoje zdanie, swoje potrzeby i jasno je komunikuje. Myślę, że to zasługa warunków w jakich się urodził i tego jak byliśmy oboje traktowani po porodzie.<br />
Może zdecyduję się na jeszcze jedno dziecko?</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-375" title="bojarska" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2010/10/bojarska.jpg" alt="" width="100" height="115" /><em>Eleonora Bojarska</em></p>
<p><a href="http://doule.pl/tag/eleonora-bojarska">Zobacz inne wpisy autorki</a><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/felietony/antos/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chustowanie dzieci</title>
		<link>http://doule.pl/niemowle/chustowanie-dzieci/</link>
		<comments>http://doule.pl/niemowle/chustowanie-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2011 12:48:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[chustowanie]]></category>
		<category><![CDATA[chusty]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[moda na chusty]]></category>
		<category><![CDATA[noszenie niemowląt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=526</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Coraz powszechniejszym widokiem spotykanym na naszych ulicach są niemowlęta noszone w chustach. Czy to tylko moda czy może coś więcej? Powody, dla których rodzice decydują się na noszenie dziecka w chuście, mogą być różne. Z pewnością znajdą się takie osoby, które pomyślały o chuście pod wpływem programu telewizyjnego lub pod wpływem kogoś z bliskiego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<div id="attachment_528" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><strong><img class="size-full wp-image-528 " src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie006.jpg" alt="" width="200" height="150" /></strong><p class="wp-caption-text">Ćwiczenia - najpierw z lalkami - na zdjęciu Anna Furmaniuk (ekspert w chustowaniu) i mama Jasia - Monika.</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Coraz powszechniejszym widokiem spotykanym na naszych ulicach są niemowlęta noszone w chustach. Czy to tylko moda czy może coś więcej?</strong><span id="more-526"></span></p>
<p>Powody, dla których rodzice decydują się na noszenie dziecka w chuście, mogą być różne.<br />
Z pewnością znajdą się takie osoby, które pomyślały o chuście pod wpływem programu telewizyjnego lub pod wpływem kogoś z bliskiego otoczenia, kto chusty z powodzeniem używa.<br />
Ale są rodzice, którzy cenią sobie swobodę, wygodę, prowadzą aktywny tryb życia i nie chcą z niego rezygnować po urodzeniu się dziecka.<br />
Są też tacy rodzice, dla których chusta to przede wszystkim sposób na jeszcze większą bliskość z dzieckiem, zaś noszenie to element światopoglądu w kwestii wychowywania dzieci (attachment parenting – rodzicielstwo bliskości –www.przytulmniemamo.pl ).<br />
Bez względu jednak na motywację rodziców, najistotniejsza korzyść z noszenia, dla dziecka zawsze jest ta sama – noszenie w chuście zaspokaja najważniejszą (obok  zaspokojenia głodu) potrzebę dziecka, niezbędną do jego przeżycia i prawidłowego rozwoju – potrzebę bezpieczeństwa i bliskości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>
<div id="attachment_529" class="wp-caption alignright" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-529" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie001.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Mama Monika z Jasiem (2 miesiące)</p></div>
<p>Dlaczego zatem chusta a nie nosidełko?</h4>
<p>Prawidłowo dociągnięta chusta pozwala podtrzymać naturalną pozycję dziecka, którą przyjęło ono w łonie matki – kręgosłup dziecka ustawia się w kifozie (czyli plecy ugięte w literę „C”) oraz nóżki w pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej (czyli w pozycji „żabki” – kolanka lekko odwiedzione i ugięte na wysokości pupy). Ułożenie to wynika ze specyficznej budowy kręgosłupa i miednicy noworodka, która znacząco różni się od budowy kręgosłupa i miednicy osoby dorosłej.<br />
W sztywnych nosidełkach, delikatny i plastyczny kręgosłup dziecka jest prostowany, co powoduje, że nieproporcjonalnie ciężka i niestabilna główka całym ciężarem uciska na kręgi, które nie są jeszcze gotowe na przyjęcie takiego ciężaru. Ponadto – ze względu na zbyt wąski pasek materiału znajdujący się miedzy nóżkami &#8211; dziecko nie ma szans utrzymać nóżek w pozycji „żabki”. W sztywnym nosidle dziecko po prostu wisi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>
<div id="attachment_530" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-530 " src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie002.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Mama Ola z Zuzią (1 rok)</p></div>
<p>Wiemy już jakie korzyści daje chusta. Czy to oznacza, że wózek pójdzie w odstawkę?</h4>
<p>Chusta jest przede wszystkim alternatywą dla zbyt długiego, męczącego, niewygodnego i niezdrowego (zarówno dla rodziców jak i dla dzieci) noszenia dziecka w rękach.<br />
Chusta może też stać się alternatywą dla wózka. Bywają rodzice, którzy do tego stopnia docenili dobrodziejstwo noszenia w chuście, że z wózka zrezygnowali całkowicie.<br />
Z moich obserwacji wynika jednak, że większość rodziców używa chusty i wózka zamiennie. W niektórych sytuacjach lepiej sprawdza się chusta, w innych wózek.</p>
<h4>Od kiedy możemy nosić naszego malucha w chuście?</h4>
<p>Zdrowe dziecko można nosić w chuście od pierwszych tygodni życia. Im wcześniej zaczniemy tym lepiej, chociażby ze względu na niewielką wagę dziecka w pierwszych tygodniach jego życia. Noszenie dziecka w chuście pomaga w zachowaniu prawidłowej postawy pleców noszącego oraz wzmacnia mięśnie kręgosłupa rodzica. Nosząc swoje dziecko systematycznie od pierwszych tygodni jego życia, stopniowo oswajamy nasz kręgosłup z coraz większym ciężarem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>
<div id="attachment_531" class="wp-caption alignright" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-531" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie003.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Tata Marek z Jasiem (2 miesiące)</p></div>
<p>Czy są jakieś przeciwwskazania do noszenia w chuście, a jeśli tak, to jakie?</h4>
<p>Jeśli zarówno rodzic, jak i dziecko, są zdrowi, przeciwwskazań do noszenia w zasadzie nie ma. W chuście można też nosić dzieci z różnego rodzaju schorzeniami, np. z dysplazją bioder czy wzmożonym napięciem mięśniowym, niemniej w takich przypadkach pomysł, by nosić dziecko w chuście zawsze należy skonsultować z lekarzem prowadzącym.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>Jakie, oprócz zaspokojenia przedstawionych wyżej potrzeb dziecka, płyną jeszcze inne korzyści z noszenia niemowlaka w chuście?</h4>
<p>W chuście dziecko czuje się podobnie jak w brzuchu matki, gdyż pozycja, którą dziecko przyjmuje w chuście, jest podobna do pozycji dziecka będącego w łonie. W chuście dziecko szybko nawiązuje kontakt wzrokowy z rodzicem, ćwiczy odbieranie bodźców, zmysł równowagi. Korzysta też z ciepła osoby noszącej, co może wspomóc pracę układu trawiennego.<br />
Z kolei świeżo upieczeni rodzice, którym przy pierwszym dziecku często brak pewności siebie i doświadczenia – dzięki noszeniu – mają szansę szybciej poznać swoje dziecko, łatwiej odczytywać jego potrzeby, komunikować się z nim, szybciej reagować na ewentualne problemy . Chusta – poprzez uwolnienie rąk – pomaga też w szybszym dostosowaniu się do nowej sytuacji i w realizacji domowych obowiązków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>
<div id="attachment_533" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-533" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie004.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Zuzanna (1 rok) pozuje z dumą i godnością - jak prawdziwa modelka.</p></div>
<p>Na pierwszy rzut oka wiązanie chusty wygląda dość skomplikowanie. Jak z tym jest w rzeczywistości?</h4>
<p>Z nauką wiązania prawie 5 metrowego kawałka materiału jest jak z nauką jazdy samochodem – tego trzeba się po prostu nauczyć, co wymaga czasu, trochę cierpliwości i wytrwałości. Na początku zawiązanie chusty trwa kilka minut, ale gdy nabieramy wprawy, trwa to – razem z włożeniem do niej dziecka – niecałą minutę. Podczas moich spotkań z rodzicami obserwuję zresztą, że tempo nauki jest kwestią bardzo indywidualną – jedne osoby już przy drugiej próbie wiązania są w stanie odtworzyć je z pamięci i wykonują je szybko i sprawnie. Innym osobom zapamiętanie sekwencji wiązania zajmuje więcej czasu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>Gdzie możemy nauczyć się chustowania?</h4>
<div id="attachment_534" class="wp-caption alignright" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-534" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie0051.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Mama Marta z Matyldą (1,5 miesiąca)</p></div>
<p>Sposobów nauki jest wiele.<br />
Do wielu chust dołączone są instrukcje (papierowe lub w formie płyty CD). Z kolei w Internecie możemy znaleźć wiele amatorskich filmów instruktażowych czy instrukcji fotograficznych. Możemy też poprosić o pomoc innych rodziców, zalogowanych na którymś z for chustowych (www.nosimy.prv.pl , www.chusty.info ) – gdzie bardziej doświadczeni rodzice chętnie doradzą i pomogą.<br />
Moim zdaniem najlepiej jednak uczyć się bezpośrednio od kogoś – czy to od osoby zaprzyjaźnionej która wie, jak chusty używać poprawnie (ze względu na budowę bioder i kręgosłupa dziecka), czy na bezpłatnych spotkaniach organizowanych przez Kluby Kangura lub – tak jak w Poznaniu – przez Stowarzyszenie „Poznań w chuście” (www.chusty.net), które zrzeszają sympatyków noszenia. Obecnie w Polsce przybywa dyplomowanych doradców noszenia, a więc osób przygotowanych merytorycznie do przekazywania wiedzy na temat poprawnego noszenia w chuście – osoby te organizują warsztaty grupowe oraz prowadzą indywidualne konsultacje w miejscu zamieszkania rodziców.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h4>I, na koniec &#8211; czy chusty poddają się również jakimś trendom modowym?</h4>
<p>Jeśli ktoś traktuje chustę wyłącznie użytkowo – najprawdopodobniej sprawi sobie jedną lub dwie, i przy ich wyborze kierować się będzie ceną i kolorem, lub stosunkiem jakości do ceny (standardowej długości nowa chusta dobrej jakości to koszt ok. 180 zł i więcej). Zdarzają się jednak rodzice, dla których chusta staje się przedmiotem kolekcjonerskim. Interesuje ich rok produkcji, ilość utkanych egzemplarzy, skład. Im rzadziej spotykana chusta (czyli wyprodukowana w niewielkiej ilości), tym wartość chusty wzrasta. Są więc chusty, których ceny sięgają nawet kilku tysięcy złotych i są rodzice (prym wiodą tu panie), których kolekcja składa się z kilkudziesięciu kawałków materiału pochodzących z różnych zakątków świata.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Na pytania serwisu doule.pl odpowiadała Anna Furmaniuk, ekspert w chustowaniu.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em> </em></p>
<p><em></p>
<div id="attachment_538" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-538" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie007.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Matylda jest zapewne zachwycona zajęciami - usnęła na początku ćwiczeń i wcale jej nie przeszkadza całe zamieszanie</p></div>
<div id="attachment_543" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-543" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/03/chustowanie012.jpg" alt="" width="200" height="300" /><p class="wp-caption-text">Mama (Marta), chusta i pełen brzuszek to najlepszy zestaw do słodkiego i spokojnego snu.</p></div>
<p></em></p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/niemowle/chustowanie-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Karmienie piersią</title>
		<link>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia/</link>
		<comments>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2011 11:47:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Niemowlę]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie butelką]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie piersią]]></category>
		<category><![CDATA[laktacja]]></category>
		<category><![CDATA[mleko]]></category>
		<category><![CDATA[pokarm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=501</guid>
		<description><![CDATA[Nasz ukochany, wyczekiwany maluszek jest już z nami. Chcemy mu zapewnić wszystko, co najlepsze, zaspokoić jego potrzeby, by stworzyć mu warunki do szczęśliwego, wszechstronnego rozwoju. Jedną z jego podstawowych potrzeb fizjologicznych jest potrzeba posiadania pełnego brzuszka, by uczucie głodu nie przeszkadzało w poznawaniu świata. Zewsząd słyszymy o korzyściach płynących z karmienia naturalnego, ale&#8230; Właśnie, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_508" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-508" title="Karmienie piersią" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_1360900.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© Valentin Mosichev</p></div>
<p>Nasz ukochany, wyczekiwany maluszek jest już  z nami. Chcemy mu zapewnić wszystko, co najlepsze, zaspokoić jego potrzeby, by stworzyć mu warunki do szczęśliwego, wszechstronnego rozwoju. Jedną z jego podstawowych potrzeb fizjologicznych jest potrzeba posiadania pełnego brzuszka, by uczucie głodu nie przeszkadzało w poznawaniu świata.<span id="more-501"></span></p>
<p>Zewsząd słyszymy o korzyściach płynących z karmienia naturalnego, ale&#8230; Właśnie, nie zawsze jest ono takie proste. O urokach, zaletach, ale i problemach związanych z karmieniem naturalnym rozmawiamy z doradcą laktacyjnym, panią Joanną Adamiak.</p>
<h4>Proszę opowiedzieć o podstawowych korzyściach płynących z karmienia naturalnego.</h4>
<p>Pokarm kobiecy jest cudem natury. Posiada niezbędne dla organizmu dziecka składniki odżywcze i mineralne, hormony i enzymy. Jest nośnikiem energii. Zawiera immunoglobuliny pozytywnie wpływające na dojrzewanie układu odpornościowego dziecka oraz na właściwy rozwój i funkcjonowanie przewodu pokarmowego dziecka. Pełnią one również funkcję bakteriologiczne.</p>
<p>Mleko matki jest unikalną substancją. Każda matka produkuje dla swojego dziecka pokarm idealnie dostosowany do jego wieku (nawet, jeśli dziecko urodzi się przedwcześnie), do jego rytmu ssania, do pory dnia i rytmu karmień, a także do pory roku.</p>
<p>Karmienie piersią daje stabilne podstawy do budowania prawidłowych więzi z drugim człowiekiem. Wspomaga rozwój emocjonalny dziecka. Zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa. Jest narzędziem wyciszania, utulania, usypiania dla dziecka, a dla matki jest nauką wchodzenia w wewnętrzną harmonię, stabilność emocjonalną i odpowiedzialność.</p>
<div id="attachment_511" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_2502176.jpg"><img class="size-medium wp-image-511 " title="Niemowlę - doula" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_2502176-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><p class="wp-caption-text">© Mykola Velychko</p></div>
<p>Karmienie piersią pełni też funkcje terapeutyczne. Od pierwszych chwil stymuluje rozwój aparatu mowy. Aktywnie pracujący język przybiera właściwą pozycję w stosunku do dziąseł, co wpływa na prawidłowy układ uzębienia stałego. Dzieci karmione piersią aktywniej ćwiczą orientację w przestrzeni, a zmiany pozycji przy piersi stymulują rozwój słuchu. Dodatkowym atutem jest umiejętność liczenia do 2 już we wczesnym okresie niemowlęctwa :).</p>
<p>Karmienie piersią ma też ważny aspekt ekonomiczny &#8211; jest najtańszym sposobem  żywienia niemowląt, zapewniającym optymalny rozwój i najlepszy stan zdrowia.</p>
<h4>Kiedy pojawia się pierwszy pokarm? Jak powinien wyglądać?</h4>
<p>Pierwszy pokarm dziecka może pojawić się nawet już pod koniec ciąży. Jest to gęsty lepki płyn o różnych odcieniach koloru żółtego.</p>
<p>Jeżeli pokarm nie pojawił się przed porodem i matka nie obserwuje go tuż po porodzie nie jest to sygnał o zerowym potencjale laktacyjnym. W ostatnim okresie porodu, gdy wydalane jest łożysko, następuje spadek poziomu hormonów blokujących wydzielanie prolaktyny (hormon odpowiedzialny za wytwarzanie pokarmu). Jest to idealny moment, by dziecko swoim ssaniem zaktywizowało receptory prolaktynowe i w ten sposób zainicjowało laktację.</p>
<p>Zadaniem matki w tym momencie jest poddanie się naturalnej potrzebie ssania dziecka. Ono instynktownie będzie wiedziało jak długo ma ssać i z jaką częstotliwością, by organizm mamy podołał zadaniu i we właściwym momencie wyprodukował pokarm.</p>
<p>W 2-6 dobie po porodzie pojawia się napięcie gruczołu piersiowego spowodowane wzmożoną produkcją pokarmu (nawał), siara zmienia się w pokarm właściwy, laktacja rusza pełną parą.</p>
<p>W tym miejscu chciałabym polecić wszystkim kobietom oczekującym dziecka przeczytanie opowiadania „Wyspa” ze zbioru „Gra na wielu bębenkach” Olgi Tokarczuk. Dlaczego? Odpowiedź w opowiadaniu. :)</p>
<h4>Ile dziecko je w pierwszych dniach życia?</h4>
<p>Jeżeli chodzi o ilość, to odpowiedź brzmi – niewiele. W pierwszych dniach po porodzie dziecko pobiera z piersi siarę. Jest ona pokarmem tak skoncentrowanym odżywczo i energetycznie, że nawet niewielkie ilości są w stanie zaspokoić głód dziecka.</p>
<div id="attachment_515" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_3414634.jpg"><img class="size-medium wp-image-515" title="Niemowlę" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_3414634-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><p class="wp-caption-text">© Vladimir Melnik</p></div>
<p>Natomiast częstotliwość karmień może być przeróżna, choć najbardziej typowe są dwa modele. Pierwszy to nieprzerwane ssanie przez kilka godzin zakończone snem. Drugi to częste, kilkunastominutowe karmienia co 30 – 40 minut. Nocą aktywność niemowląt może się nasilać i słodki śpioch za dnia może przeradzać się w wytrwałego nocnego ssaka.</p>
<h4>Karmienie butelką, jeśli chodzi o kontrolę ilości spożytego pokarmu, jest proste. Widzimy ile dziecko wypiło. Pierś podziałki nie ma. Jak zatem rozpoznać czy ilość dostarczanego dziecku pokarmu jest wystarczająca?</h4>
<p>Na szczęście nikt nie jest w stanie zmierzyć ile dziecko wypija pokarmu podczas sesji przy piersi. Niemowlę może sycić się nim do oporu. Ilość pokarmu pobranego przy piersi będzie zawsze większa niż ilość pokarmu odciągniętego przez matkę w tym samym czasie. (Przy założeniu właściwego przystawienia do piersi i skutecznego ssania niemowlęcia.)</p>
<p>Do pomiaru skuteczności karmienia używamy techniki obserwacji. Najważniejsze jest, by dziecko ssało prawidłowo i efektywnie, tak by matka słyszała odgłos połykania pokarmu. Karmienia odbywają się przynajmniej 8 razy na dobę, minimum 1 raz nocą. Matka czuje zmiany w piersiach podczas karmienia – czuje płynący w piersiach pokarm, a po karmieniu piersi są miękkie, opróżnione. Dziecko jest zadowolone po karmieniu – zasypia albo spokojnie obserwuje świat z poziomu łóżeczka lub ramion matki (innego opiekuna).</p>
<p>Po 3 dobie, gdy odejdzie smółka i układ wydalniczy będzie już odblokowany, rozpoczynamy obserwację pieluszek. Powinno pojawić się w ciągu dnia przynajmniej 6 zmoczonych pieluch, a 3-4 zawierać będą papkowatą, o różnych odcieniach żółci, kupkę dziecka.</p>
<p>Obserwacja i wyczulenie na potrzeby dziecka dadzą matce możliwość właściwej oceny dobrostanu dziecka.</p>
<h4>A co mamy zrobić jeśli pokarm tuż po porodzie się nie pojawia a dziecko jest głodne?</h4>
<p>Tylko przystawiając dziecko do piersi mamy szansę rozbudzić laktację. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, odpoczywać, regenerować siły pożywnymi posiłkami, uzupełniać płyny wewnętrzne zupami, ziołowymi herbatami, kawą zbożową i pozwalać dziecku ssać. Krople siary, które do niego dotrą zaspokoją głód, ssanie piersi wyciszy emocje, a nieblokowany zwątpieniem proces produkcji z pewnością ruszy.</p>
<p>Zwrócę tu uwagę na jeden bardzo istotny element. Kobieta rodząca w szpitalu nie czuje się tam jak u siebie. Nie ma pełnego komfortu, intymności, spokoju. Jest to częsty czynnik blokujący laktację, gdyż w organizmie matki zamiast oksytocyny wyrzucającej z piersi mleko krąży adrenalina – hormon „dyskomfortu”. W takiej sytuacji korzystniej będzie, gdy matka wraz z dzieckiem przeniesie się w zacisze domowego ogniska. Zmiana lokalizacji bardzo często odblokowuje kobietę i pokarm zaczyna płynąć.</p>
<h4>Jak często i jak długo powinien trwać jeden posiłek, by mieć pewność, że dziecko wypiło odpowiednią ilość mleka?</h4>
<div id="attachment_516" class="wp-caption alignright" style="width: 209px"><a href="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_4257515.jpg"><img class="size-medium wp-image-516" title="Niemowlak" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_4257515-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">© Adam Borkowski</p></div>
<p>Częstotliwość karmień ustala się w parze matka-dziecko dość dowolnie zgodnie z zasadą karmienia na żądanie. Najczęściej sesje przy piersi mają miejsce co 3-4 godziny i trwają od 5 do 15 minut. Oczywiście inaczej ten schemat wygląda w pierwszym tygodniu po porodzie, inaczej w czasie stabilizacji laktacji – czyli do 6 tygodnia – gdy rytm karmień nie zawsze jest ściśle określony. Natomiast po 6 tygodniu karmienia są już co do zasady ustabilizowane i przewidywalne. Wówczas pozostaje nam obserwacja dobrostanu dziecka po karmieniu.</p>
<p>Warto pamiętać o tym, by kończąc karmienie z jednej piersi, pozwolić dziecku odbić i zaproponować mu drugą pierś. Gdy odmówi, mamy jasny sygnał, że w tym momencie jest syte.</p>
<h4>Z jakimi najczęściej problemami związanymi z laktacją spotyka się Pani w swojej pracy? I, w dwóch słowach &#8211; jak należy sobie z nimi radzić?</h4>
<p>Najczęstsze porady jakich udzielam to porady „wyciszające”. :) Kobiety świetnie sobie radzą z karmieniem piersią. Najsłabiej radzą sobie z własną niepewnością, szumem medialnym, sugestiami z zewnątrz na temat ewentualnego niewłaściwego postępowania z dzieckiem. Powstaje w nich wówczas napięcie i tu następuje blokada. Przekłada się ona na jakość karmień, na stan piersi, na niepokoje u dziecka.</p>
<p>Pierwszym zaleceniem jest wówczas „wchodzenie w radość”, na siłę, choćby nie wiem co się działo. Chwila tańca, szybki spacer, odprężający masaż czy choćby zdrowa dawka snu lub talerz dobrej zupy czynią cuda i pozwalają kobiecie w spokoju wrócić do roli matki i z godnością najlepszej na świecie opiekunki zająć się niemowlęciem.</p>
<p>De facto u zdrowej matki i dziecka problemy z karmieniem naturalnym nie istnieją, istnieją tylko emocjonalne blokady niepozwalające dostrzec jasnych wyjść z pozornie trudnych sytuacji. Inaczej jest w przypadku powikłań, wad wrodzonych, niedociągnięć po stronie fizyczności. Tutaj trzeba wejść w bardziej zaawansowane działania i podjąć współpracę ze specjalistami z różnych dziedzin.</p>
<p><a style="border: 0px;" href="http://doradcalaktacyjny.pl" target="_blank"><img class="alignleft size-full wp-image-522" style="border: 0pt none;" title="doradcalaktacyjny-banner" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/doradcalaktacyjny-banner.png" alt="" width="102" height="46" /></a>Na pytania odpowiadała<br />
<strong>Joanna Adamiak</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Zobacz drugą część rozmowy: <a title="Karmienie piersią" href="http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia-cz-ii/">Karmienie piersią</a></p>
<p></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/niemowle/karmienie-piersia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, że rodzi się niezwykła więź, a tata jest dumny jak stąd do gwiazd &#8211; wspomnienia przyszłego taty</title>
		<link>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rodzi-sie-niezwykla-wiez-a-tata-jest-dumny-jak-stad-do-gwiazd-wspomnienia-przyszlego-taty/</link>
		<comments>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rodzi-sie-niezwykla-wiez-a-tata-jest-dumny-jak-stad-do-gwiazd-wspomnienia-przyszlego-taty/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2011 13:00:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[kopniaki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyki]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy z dzieckiem]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia przyszłego taty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=489</guid>
		<description><![CDATA[Minęło już trochę czasu, od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasze dziecko na ekranie monitora i wydrukach. Od tamtej pory zebrał się już całkiem pokaźny album czarno-białych zdjęć. Na tych pierwszych widać całą postać (dla niewtajemniczonych fasolkę), na kolejnych dziecko nie mieści się „w kadrze” i widać to brzuszek, to rączkę, trafiła się nawet śliczna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_490" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-490" title="Ciąża niespodzianka" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_3730509.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© YvesBonnet</p></div>
<p>Minęło już trochę czasu, od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy nasze dziecko na ekranie monitora i wydrukach. Od tamtej pory zebrał się już całkiem pokaźny album czarno-białych zdjęć. Na tych pierwszych widać całą postać (dla niewtajemniczonych fasolkę), na kolejnych dziecko nie mieści się „w kadrze” i widać to brzuszek, to rączkę, trafiła się nawet śliczna buźka.<span id="more-489"></span> No właśnie – śliczna. „Czy ja już mówiłem jaka jest płeć?” – rzucił pewnego razu lekarz. Ania nie miała wątpliwości, ja nie miałem pojęcia, choć oczyma wyobraźni widziałem już grę w piłkę, zdalnie sterowane samochody i dużo, dużo klocków lego. „Córeczka, pani już wie, prawda?”, Ania tylko się uśmiecha i potwierdza skinieniem głowy. No dobrze, córeczka. Więc jednak lalki, ubranka i różowe kucyki? A właśnie że nie (no może trochę, żeby była subtelna i wrażliwa), a właśnie że będzie piłka nożna, gra w kapsle, roboty bojowe z klocków i sterowane radiem helikoptery. A jeżeli jej się to nie spodoba, to pobawię się ja &#8211; wspaniały pretekst.</p>
<div id="attachment_492" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-492" title="Piłka nożna - zamiłowanie po tacie" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_5422592.jpg" alt="" width="300" height="200" /><p class="wp-caption-text">© BeN</p></div>
<p>Jak będzie miała na imię? Zgadzamy się z Anią co do dwóch imion, ale szybko stwierdzamy, że wybierzemy to mniej popularne, w końcu nasza córeczka ma być wyjątkowa. Nadia od dziś słyszy swoje imię, bo zaczynamy tak do niej mówić. Rozmawiamy o niej, rozmawiamy z nią. Oglądamy z nią telewizję, słuchamy muzyki. Ktoś powie, że to nie rozmowa, jeżeli tylko jedna strona mówi. Bzdura, Nadia odpowiada i to jeszcze jak. A zaczęło się, ku mojej ogromnej uciesze, w czasie meczu Ligi Europejskiej. Lech Poznań zdobywa bramkę, cieszą się: mama, tata, komentator, kilka tysięcy kibiców na stadionie i pewnie kilkaset tysięcy przed telewizorami. W tym samym momencie Ania dostaje kopniaka od naszej córki. Zuch dziewczyna, niedługo nauczy się co to jest spalony i rzut wolny pośredni.</p>
<div id="attachment_493" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-493" title="Dziecko i muzyka" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_4887836.jpg" alt="" width="300" height="199" /><p class="wp-caption-text">© starush</p></div>
<p>Zaczyna się szaleństwo zakupów, bo gdy tylko wszyscy dowiedzieli się, że w rodzinie pojawi się mała księżniczka, sklepy z ubrankami dla dzieci zwielokrotniły obroty. A ja? Zacząłem planować, knuć i układać. Wybrałem z półki te płyty, których musi posłuchać, by móc je kiedyś lubić razem z tatą. Jest pierwszy sukces. Nadia, która gdy tylko zorientowała się, że fajnie jest kopać mamusię, robi to zawsze wtedy, gdy mamie jest to nie na rękę. Ania kładzie się spać, przestaje tym samym bujać małą i się zaczyna. Czym ją uspokoić? Muzyka  łagodzi obyczaje, z głośników popłynęły dźwięki od Pink Floyd i… spokój, mała chyba się zasłuchała. Moja duma nie może być większa. Mała szybko się rozwija i co najważniejsze jest zdrowa. Przy kolejnych wizytach lekarz potwierdza nam, ze to dziewczynka, dokładnie to widzimy, tu chyba nie będzie niespodzianki (a dużo o takich się nasłuchaliśmy). No więc rośnij, córeczko i do zobaczenia.</p>
<p><strong>Autor:</strong> <em>Filip Krause</em></p>
<p><a href="http://doule.pl/tag/wspomnienia-przyszlego-taty/">Zobacz więcej Wspomnień Przyszłego Taty</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rodzi-sie-niezwykla-wiez-a-tata-jest-dumny-jak-stad-do-gwiazd-wspomnienia-przyszlego-taty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kasia</title>
		<link>http://doule.pl/porod/kasia/</link>
		<comments>http://doule.pl/porod/kasia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Feb 2011 17:39:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Poród]]></category>
		<category><![CDATA[choroba]]></category>
		<category><![CDATA[Eleonora Bojarska]]></category>
		<category><![CDATA[karmienie]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=478</guid>
		<description><![CDATA[W 1995 znowu byłam w ciąży. Mąż się cieszył. Ja początkowo nie. Na szczęście ciąża była niekłopotliwa. Tym razem w poszukiwaniu możliwości porodu domowego zaszliśmy dalej. Zadzwoniłam do Katowic, do Stowarzyszenia na Rzecz Naturalnego Rodzenia i Karmienia. Dowiedziałam się, że w Tychach powstała szkoła rodzenia i jedna z położnych podobno odbiera porody w domu. Pojechaliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_479" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-479" title="Ciąża" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_2564292.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© Greg Blomberg</p></div>
<p>W 1995 znowu byłam w ciąży. Mąż się cieszył. Ja początkowo nie. Na szczęście ciąża była niekłopotliwa. Tym razem w poszukiwaniu możliwości porodu domowego zaszliśmy dalej. Zadzwoniłam do Katowic, do Stowarzyszenia na Rzecz Naturalnego Rodzenia i Karmienia. Dowiedziałam się, że w Tychach powstała szkoła rodzenia i jedna z położnych podobno odbiera porody w domu. Pojechaliśmy do Tychów na rozmowę.<span id="more-478"></span> Poznaliśmy dwie miłe Panie, ale nie wszystko nam się spodobało -  wyglądało na to, że to będzie poród szpitalny w domu. Panie stawiały np. warunek, że poza nami w domu nie może być nikogo innego. Nie zależało mi na tym, żeby ktoś był, ale wolałam sama o tym decydować. Umówiliśmy się na telefon..</p>
<div id="attachment_480" class="wp-caption alignright" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-480" title="Niemowlę" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_3090371.jpg" alt="" width="200" height="301" /><p class="wp-caption-text">© Adam Borkowski</p></div>
<p>W 35 tygodniu byłam na wizycie i okazało się, że szyjka zaczęła się rozwierać. Miałam leżeć i zażywać no &#8211; spę. W tej sytuacji zrezygnowałam z porodu w domu, chyba jednak z ulgą. Leżałam dwa tygodnie, jak się okazało niepotrzebnie, bo nic się nie działo, a kolejne 3 tygodnie znowu chodziłam na badania i znowu już miałam rodzić.</p>
<p>Zaczęło się na dzień przed terminem, ok. 4 rano, od skurczów. Obudziłam męża, pakowanie, tym razem na wszelki wypadek bez jedzenia. O 06:00 zadzwoniliśmy po babcię, która miała zająć się Maciusiem. O 7:00 wyjście do szpitala. Jechałam klęcząc na przednim siedzeniu. Zeszłam po schodach do Izby Przyjęć, a dalej nie bardzo mogłam iść, mąż poszedł po wózek. Dalej było bardzo nieprzyjemnie – jakaś pani, podobno lekarz, chciała mnie zbadać, ale nie chciała poczekać, aż minie skurcz. Zaczęła mnie szarpać i pokrzykiwać, żebym wstała. Wstałam, przy następnym skurczu oparłam się o męża, pani znowu zaczęła krzyczeć, żebym wchodziła na fotel . Kiedy odmówiłam, powiedziała obrażona „To niech panią mąż bada !”. Kiedy mnie w końcu zbadała, była bardzo zdziwiona , że to już prawie 7 cm, i że mam takie częste skurcze. Kiedy zobaczyła skierowanie do porodu rodzinnego, nagle zrobiła się grzeczna i chyba nawet zaczęła przepraszać.</p>
<p>Pojechaliśmy na górę, po badaniu weszłam od razu do wanny. Mąż w tym czasie „udzielał wywiadu”, odpowiadając na całą masę dziwnych pytań typu data ostatniej miesiączki , choroby zakaźne w dzieciństwie itp. Chyba trochę zmyślał. Wyszłam kiedy poczułam, że skurcze robią się nieefektywne. Okazało się, że jest już pełne rozwarcie. Przyszła pani doktor, kazała się położyć, przebiła pęcherz płodowy. Bardzo chciała, żebym poszła na fotel, ale nie zgodziłam się, zresztą było już za późno. Kasia urodziła się po 3 czy 4 mocnych skurczach. Niewielkie nacięcie, z czego byłam nawet zadowolona, bo okazało się, że miałam otorbiony szew. Szycie  oczywiście okropne, na szczęście nie trwało to długo. Potem prysznic (w tym czasie mąż nosił małą, bo płakała) i pierwsze karmienie. Mąż był z nami przez jakieś trzy godziny po porodzie. Potem Kasię zabrano na salę noworodków na chwilę, która trwała 3 godziny. Musiałam się upomnieć, żeby przywieźli ją z powrotem. W drugiej dobie dostała żółtaczki, musiała leżeć pod lampą. Odciągałam pokarm, bo pielęgniarki nie chciały jej wyjmować do karmienia. Pierwszy raz było tego niewiele, więc pielęgniarka dolała do mojego pokarmu Bebiko. Mąż kupił Nutramigen a ja musiałam pilnować, żeby nie dostawała niczego innego.</p>
<div id="attachment_481" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-481" title="Spacer w ciąży" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/02/Photoxpress_4630537.jpg" alt="" width="300" height="200" /><p class="wp-caption-text">© ta_samaya</p></div>
<p>Następnego dnia inna pielęgniarka powiedziała, że moje dziecko nie chce jeść. Poszłam zobaczyć i stwierdziłam, że mała płacze z głodu, ale wypluwa smoczek, bo jest w nim za duża dziura i po prostu nie nadąża połykać. Skończyło się na tym, że jednak dostawałam ją do karmienia. W kwestii toalet nic się nie zmieniło, dalej obskurnie. W salach gorąco, na korytarzach pootwierane okna. W sali noworodków chore dziecko leżało razem ze zdrowym, i pielęgniarki twierdziły, że inne dzieci na pewno się nie zarażą. Pierwsza zachorowała córeczka pani, która leżała ze mną , Kasia zaraz potem. Kiedy po tygodniu wróciłyśmy do domu, Kasia była przeziębiona, odparzona, miała pleśniawki i początki grzybicy pod pachą. Po kilku dniach musiała dostać antybiotyk w zastrzykach. Miałam dość szpitala, chyba na zawsze. Mimo to fizycznie i psychicznie czułam się o wiele lepiej niż po urodzeniu Maciusia. Może to dlatego, że mając dwójkę małych dzieci nie miałam czasu na rozczulanie się nad sobą&#8230; Zaczęłam myśleć o trzecim dziecku&#8230;</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-375" title="bojarska" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2010/10/bojarska.jpg" alt="" width="100" height="115" /><em>Eleonora Bojarska</em></p>
<p><a href="http://doule.pl/tag/eleonora-bojarska">Zobacz inne wpisy autorki</a><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/porod/kasia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, że rośnie nie tylko dziecko, ale i emocje – wspomnienia przyszłego taty</title>
		<link>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rosnie-nie-tylko-dziecko-ale-i-emocje-%e2%80%93-wspomnienia-przyszlego-taty/</link>
		<comments>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rosnie-nie-tylko-dziecko-ale-i-emocje-%e2%80%93-wspomnienia-przyszlego-taty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 17:01:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[lekarz]]></category>
		<category><![CDATA[usg]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia przyszłego taty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=468</guid>
		<description><![CDATA[Maleństwo rośnie jak na drożdżach. Brzuszek Ani coraz bardziej się zaokrągla, co oznacza mniej więcej tyle, że staje się prawie tak duży jak mój. Ponieważ postanowiłem schudnąć, mamy do czynienia z dziwnym wyścigiem w przeciwnych kierunkach. Nasza waga łazienkowa musi być już nieźle zirytowana. Gdyby mogła wykrzyczeć swoje niezadowolenie, rzuciła by mi pewnie w twarz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_472" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-472" title="Waga łazienkowa" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/01/Photoxpress_3089475_200x150.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© PinkShot</p></div>
<p>Maleństwo rośnie jak na drożdżach. Brzuszek Ani coraz bardziej się zaokrągla, co oznacza mniej więcej tyle, że staje się prawie tak duży jak mój. Ponieważ postanowiłem schudnąć, mamy do czynienia z dziwnym wyścigiem w przeciwnych kierunkach.<span id="more-468"></span> Nasza waga łazienkowa musi być już nieźle zirytowana. Gdyby mogła wykrzyczeć swoje niezadowolenie, rzuciła by mi pewnie w twarz (wciąż z poziomu posadzki): „zdecydujcie się wreszcie, mam pokazywać coraz więcej, czy coraz mniej. Czy inne wagi też mają takie problemy, czy tylko ja trafiłam do domu wariatów?”. Jest jeszcze w tym wszystkim moja refleksja, że to trochę niesprawiedliwe: jak Ani brzuszek rośnie to wszyscy się cieszą, a mój to już nie może.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-473" title="nadia" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/01/nadia.jpg" alt="" width="300" height="212" />Po raz pierwszy od początku ciąży poszedłem z Anią do lekarza. Poczekalnia typowo kobieca, ale tego chyba trzeba się spodziewać po ginekologach. Po przeglądnięciu 53 pism dla kobiet, 31 dla nastolatek i 1 dla przyszłego szczęśliwego nabywcy najnowszej kolekcji ubrań jakiegoś znanego projektanta mody (po wyglądzie tychże, zakładam, że pan doktor spodziewa się wizyty istot z innego układu planetarnego, albo nie znam się na modzie), zostałem zaproszony do gabinetu, w którym czekała już moja żona. Pan doktor pogmerał coś przy aparaturze rodem z filmów fantastycznych (moja teoria z przybyszami zaczynała się sprawdzać), posmarował brzuszek Ani czymś lepkim i chyba zimnym, sądząc po minie właścicielki brzuszka. No i się zaczęło.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-474" title="nadia_raczka" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/01/nadia_raczka.jpg" alt="" width="300" height="194" />Nic nie widać, całkiem przypadkowe obrazy pojawiające się na ekranie monitora, przywodziły na myśl… nic. Ale chwila, czy to nie… jakaś mała postać… widać chyba kręgosłup… i rączki… i rusza się, zdaje się pływać i skakać. Ta myśl uderza człowieka całkiem niespodziewanie: „to wasze dziecko, już tam jest, istnieje i niedługo je spotkasz.” Doktor zatrzymuje obraz w momencie gdy nasze dziecko pokazuje kciuk, jakby chciało nam dać znać: „wszystko ok., do zobaczenia za kilka miesięcy”. Łzy cisną się do oczu. Uprzedzam pytanie, powstrzymałem je, ale było blisko. W drodze do domu śmiejemy się i cieszymy oglądając wydruk ze zdjęciem naszej pociechy. Jak to dobrze usłyszeć, że z dzieckiem i mamą wszystko w porządku. Do zobaczenia za miesiąc, maluchu. A do tej pory będę się wami opiekował.</p>
<p><strong>Autor:</strong> <em>Filip Krause</em></p>
<p><a href="http://doule.pl/tag/wspomnienia-przyszlego-taty/">Zobacz więcej Wspomnień Przyszłego Taty</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/felietony/o-tym-ze-rosnie-nie-tylko-dziecko-ale-i-emocje-%e2%80%93-wspomnienia-przyszlego-taty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poród w samotności</title>
		<link>http://doule.pl/felietony/porod-w-samotnosci/</link>
		<comments>http://doule.pl/felietony/porod-w-samotnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Jan 2011 20:10:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[Poród]]></category>
		<category><![CDATA[samotna matka]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://doule.pl/?p=457</guid>
		<description><![CDATA[Moja ciąża była wymarzona i wyczekiwana. Pięć lat po ślubie okazało się, że będziemy mieli dziecko. Cudownie. Nasze wcześniejsze życie było dosyć bujne towarzysko. Dodatkowo uprawialiśmy sport ekstremalny, z którego teraz musiałam zrezygnować. Nie było dla mnie problemem, że mój mąż dalej uprawia nasze sportowe hobby sam. Lubię swój dom, ogródek, a dodatkowo w najbliższym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_458" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-458" src="http://doule.pl/wp-content/uploads/2011/01/kondensacja_200x150.jpg" alt="" width="200" height="150" /><p class="wp-caption-text">© Petro Feketa</p></div>
<p>Moja ciąża była wymarzona i wyczekiwana. Pięć lat po ślubie okazało się, że będziemy mieli dziecko. Cudownie. Nasze wcześniejsze życie było dosyć bujne towarzysko. Dodatkowo uprawialiśmy sport ekstremalny, z którego teraz musiałam zrezygnować. Nie było dla mnie problemem, że mój mąż dalej uprawia nasze sportowe hobby sam.<span id="more-457"></span> Lubię swój dom, ogródek, a dodatkowo w najbliższym sąsiedztwie aż cztery dziewczyny też czekały na maluszka. Czas ciąży zapowiadał się bardzo przyjemnie.</p>
<p>Jedyne, co zaczęło mi dokuczać, z miesiąca na miesiąc coraz bardziej, to coraz mniej czasu jaki w domu spędzał mój mąż. Ja nie nadążałam za jego tempem, teraz mając już coraz większy brzuch i czując się coraz bardziej ociężała. Jego coraz dłuższe nieobecności w domu tłumaczone były dużą ilością pracy. To zrozumiałe, rodzina się  powiększa, wydatki będą coraz większe. Któreś ze spotkań przedłużyło się tak bardzo, a telefon ukochanego był wyłączony, że nad ranem pełna niepokoju pojechałam go szukać. Widziałam już oczyma wyobraźni jego samochód leżący w rowie. W bagażniku miałam spakowana torbę z rzeczami potrzebnymi do szpitala. Nie wiedziałam, jak zareaguję na widok jego rozmazanych po asfalcie zwłok. Znalazł się przed czwartą, był na imprezie z kolegami. Nie dzwonił , bo nie chciał mnie obudzić. Rozsądny argument.</p>
<p>Do rozwiązania pozostało już niewiele czasu. Było coraz ciężej. Potrzebowałam wsparcia. Jakiegokolwiek wsparcia. Chciałam, żeby ktoś był przy mnie. Bałam się. Nie wiedziałam, co mówi do mnie moje ciało. Nie wiedziałam, czy moje wahania nastrojów to sprawka hormonów, czy pogłębiającej się samotności. Najgorsza była świadomość, że jestem sama. Żadnej rodziny, koleżanki zajęte pracą. A gdzie mąż?? A mąż, o czym jeszcze nie wiedziałam, najnormalniej w świecie się zakochał. Banalne, prawda? A  ja się nie domyśliłam. Biedaczek tyle pracuje, a jeszcze w domu ociężała żona.</p>
<p>W czwartek rano &#8211; trzy brzuchate dziewczyny &#8211; pojechałyśmy na targ oglądać wiklinowe koszyki. Potem do warsztatu samochodowego na regulację jakiegoś paska. Nie zapomnę tej miny mechanika, jak wytoczyłyśmy się z auta . Od najmniejszego brzuszka do największego. Potem pojechałyśmy do domu i na tarasie miałyśmy opychać się truskawkami. Czułam euforię, byłam taka zadowolona, coś się miało wydarzyć. I faktycznie. Najpierw nieznacznie, potem delikatnie, potem co 15 minut.  Zrezygnowałam z truskawek . Mój mąż nie odbierał. Zresztą mimo moich próśb, żeby w terminie porodu nie wyjeżdżał, pojechał 400km prowadzić szkolenie. Przy skurczach co 10 min zaczęłyśmy szukać chętnego kierowcy na kurs do miasta. Zawiózł mnie sąsiad, w towarzystwie swojej również ciężarnej córki. W szpitalu byłam przed 19.00, ze skurczami co trzy minuty. Resztę pamiętam jak przez mgłę.</p>
<p>Przyjechała moja szwagierka, do której zadzwoniłam w ostatnim momencie świadomości i chodziła ze mną po korytarzu, a szwagier próbował zlokalizować mojego męża. I nastał dzień kolejny. Z niego pamiętam tylko niewyobrażalny ból, strach i samotność. Następnych godzin nie jestem w stanie opisać. I nastał dzień kolejny . I jedynym ratunkiem dla mojego dziecka i dla mnie było cesarskie cięcie. Synek urodził się sobotę z 6 punktami.</p>
<p>Obolałe pacjentki po cesarce obmywają pielęgniarki. Ale tylko jeden raz, potem pomaga rodzina. Nie mogłam sięgnąć po wodę. Obca kobieta pomagała mi wziąć prysznic i obmywała mnie z krwi. Czy to hormony, czy strach? Dlaczego ja cały czas płakałam? Nie mogłam zająć się swoim synem . Nie mogłam myśleć, nie mogłam spać. Na szczęście miałam dużo pokarmu.</p>
<p>Mój mąż pojawił się na chwilę po dwóch dobach. A potem w dzień wypisu. Zawiózł mnie do domu. Dziecko w foteliku postawił na stole w salonie i wyszedł. Było mi zimno, byłam głodna, a w lodówce nic nie było. Nie miałam siły zrobić sobie herbaty. Miałam nadzieję, że Maluszek się nie obudzi i nie będę musiała go przewijać i karmić. Dlaczego w szpitalu nikt nie zwrócił na mnie uwagi? Dlaczego nikt nie zainteresował się moją depresją poporodową Byłam zbyt oszołomiona, żeby o siebie zadbać, byłam sama bez żadnego wsparcia.</p>
<p>Nie ma zakończenia, nie ma podsumowania&#8230;</p>
<p><em>Kondensacja</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://doule.pl/felietony/porod-w-samotnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

